24.05.2012

Ararat i inne opowieści

Niedawno, gdzieś około tygodnia temu wstecz moja znajoma prowadziła rozmowy kwalifikacyjne z potencjalnymi pracownikami. Na pytanie o ewentualne hobby dziewczyna zrobiła ciężko zamyśloną minę i usiłowała z zakamarków swej młodej przecież pamięci wydobyć znaczenie tego słowa. No, jakie są twoje zainteresowania – usiłowała pomóc znajoma. Eee, koty – wypaliła dziewczyna. A coś więcej o kotach możesz powiedzieć? Zapadła długa cisza. Więc może lubisz coś jeszcze? Dziewczyna po dłuższym namyśle wypaliła, czy też może zapytała – psy? Ciekawe co by było gdyby znajoma zapytała potencjalną pracownicę o ostatnio przeczytaną książkę. Przypomniał mi się tekst kabaretu „Dudek”, który pamiętają może ci, którzy mogą śmiało podpisać się pod zdaniem „Born in PRL”.  Jakie jest twoje hobby? W odpowiedzi padło wtedy: Zjeść raz dziennie coś na gorąco i by do pierwszego starczyło.   Na drugim biegunie mogę dać przykład ostatniego (wtorkowego) spotkania w łódzkiej „Piwotece”. Sala zapełniona młodymi ludźmi (my, czyli Marianka, Kalinka i ja choć młodzi duchem, metrykalnie zdecydowanie zawyżaliśmy średnią wieku) ciekawymi świata i młodzi prelegenci opowiadający z pasją o swojej podróży po Gruzji, Armenii, Turcji. Podczas miesięcznej wyprawy trójka przyjaciół podróżowała różnymi środkami komunikacji poznając przy tej okazji masę ludzi mieszkających w jakże ciekawym geograficznie i etnicznie rejonie. Spotkanie z nimi zakończyło się grubo po dwudziestej drugiej i nie było chyba osoby, która nie dotrwałaby do końca. Już niedługo będę miał możliwość zaprezentowania w tym miejscu opowieści o moich, rowerowych przygodach, o przyjaźni, która narodziła się gdzieś na północy Europy i trwa podczas kolejnych wypraw Vincenza i moich na szlakach Rosji i nie tylko. A za parę dni będę miał przyjemność pojechać ze studentami łódzkich uczelni na trasę wiodącą z Łodzi do Katowic. Oczywiście relacje z niej na pewno zamieszczę w tym miejscu.

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...