22.12.2012

Fondue między ziemią a niebem – Pont-a-Mousson, czyli rowerowe odkrywanie Europy

„To była moja pierwsza zagraniczna podróż z rowerem założonym na „plecy” samochodu. Przygotowywaliśmy się do niej przez pół roku. My, czyli mój ojciec i ja. To nie była łatwa decyzja. Bo kto zaopiekuje się domem, bo kawał drogi, bo… tak właściwie sami piętrzyliśmy trudności by może w ostatniej chwili się wycofać. W końcu 7 lipca 2005 roku, w dniu zamachów w londyńskim metrze ruszyliśmy moją starą wysłużoną „Renią” w kierunku zachodniej granicy. (…)

Obudziło mnie o świcie buczenie okrętowej syreny. Długo nie mogłem uwierzyć w wielkość barki, która majestatycznie przepływała rzeką tuż obok naszego obozu. (…)

Z za poszarpanych murów zamku nadciągnęła granatowa chmura, która zawadziwszy o wierzchołek wzgórza rozsypała perły deszczu poprzetykane nićmi błyskawic. Przemoczeni postanowiliśmy skrócić powrót do bazy jadąc zamkniętą szosą, która bez zbędnych zakrętów prowadziła stromo w dół. Nachylenie było tak wielkie, że wysłużone hamulce Favorita wygięły się jakby były wykonane z plasteliny. No cóż, stare aluminium to nie wino…”

To fragmenty pierwszego rozdziału książki. Zapraszam do sklepiku!

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...