23.12.2012

Fondue między ziemią a niebem

(…) Niecały kilometr za miasteczkiem , tuż przy drodze natrafiamy na budowę bardzo ciekawych domów. Pierwszy z nich był już zamieszkały natomiast pozostałe były w różnych stadiach budowy. Wszystkie natomiast miały jedną, wspólną cechę: były okrągłe i obracały się wokół własnej osi (…) Zalety? W salonie przez większość dnia możemy mieć  słońce a w razie wizyty niezapowiedzianych gości „zabieramy” z frontu (no właśnie, czy taki dom ma front?) drzwi wejściowe i po sprawie.

(…) Ustalamy plan działania: wjeżdżam sam, o ile podjazd okaże się bardzo stromy ze szczytu zjeżdżam do czekającej na mnie na dole Lidki.Pierwsze dwa odcinki były naprawdę bardzo strome, ale następne złagodniały. Złagodniały do tego stopnia, że mogłem jechać pod górę z prędkością 15-18 kilometrów na godzinę. Po jedenastym zakręcie i jedenastej prostej dotarłem do platformy widokowej „Balkon de Jura” Widok w dół był niesamowity! Czułem się jak na pokładzie samolotu z panoramicznymi szybami (może kiedyś będą takie latać). Czterysta metrów poniżej mnie zostało jezioro, miasto, wsie i kolorowa mozaika pól poprzetykana drogami i rzekami. Pip, pip! Odbieram sms-a od Lidki. „Wjeżdżam”. Po niedługim czasie siedząc przy stoliku na skraju urwiska piliśmy kawę podziwiając widoki (…)

Zamawiam fondue. Po kilkunastu minutach kelnerka przynosi mi parujący kociołek i grubo pokrojoną bagietkę. Maczam ją w serze roztopionym w białym winie, czekam aż ser troszeczkę zastygnie na pieczywie. Poezja! Wino leciutko szumi mi w głowie. Jestem szczęśliwy. Zawieszony gdzieś między ziemią a niebem w La combaz, w restauracji Chalet gdzieś w górach Jury (…)

To fragment drugiego, tytułowego rozdziału mojej nowej książki. Zapraszam do sklepiku.

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...