02.01.2013

Fondue… Nie wszystko w życiu się udaje.

(…) O świcie ruszyliśmy w stronę Sławkowa. Niedaleko miasteczka leży wieś Krzykawka. Na jej obrzeżach stoi pomnik poświęcony walecznemu, włoskiemu pułkownikowi i jego żołnierzom, którzy zginęli na tej ziemi. Dalej jedziemy przez Łazy do Zawiercia. Znam trochę te tereny. Byłem tu dwukrotnie na zlotach: w Kaletach i w Myszkowie. I właśnie wyjeżdżając z Zawiercia, przed nami pojawił się ciągnik, za którym jechaliśmy równiutko 28 kilometrów na godzinę, wpatrując się w światła stopu niemal do samych rogatek Myszkowa.

(…) Do Wilna pozostało nam około 120 kilometrów. Temperatura cały czas oscyluje w granicach 32-34 stopni. Dzisiejsze tempo, choć dobre (długi sen wyraźnie pomógł przyjacielowi), nie rozwiewa czarnych chmur, które zgromadziły się nad naszą wyprawą. Ktoś w końcu musi podjąć decyzję.

Nie każda wyprawa kończy się po naszej myśli. O tym jest ten właśnie rozdział, jeden z trzynastu mojej książki. Dziś pojechała do czytelników z Lublina i Katowic

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...