27.01.2013

Śnieg jak ziemniaczana mąka.

Wystarczyła niecała doba, odwrócenie się kierunku wiatru by mocno zmrożony śnieg, po którym jeździło się na rowerze idealnie, nabrał ciężaru, stał się wilgotny i momentami nieprzejezdny. Tak więc jadąc przez Łagiewniki, spóźniłem się o parę minut na spotkanie, które sam wyznaczyłem na 11.00 przy studni obok „kaloryfera”. Czekał na mnie Sebastian. Tak więc dzisiejszego dnia ruszamy w dwójkę.

Nie zapuszczamy się w las. Jedziemy prosto, Wycieczkową do samego końca, do Okólnej. Nie jedziemy też wzdłuż szpitalnego płotu, lecz okrążając klasztor skręcamy w ulicę, która doprowadza nas aż do szosy Zgierz – Stryków. Po kilkuset metrach jesteśmy w miejscu, w którym tydzień temu po mini muldach dotarliśmy do tej właśnie szosy. Teraz pozostało nam powtórzyć ubiegłotygodniowy odcinek drogi do Szczawina.

DSC09185

Nie jedziemy jednak prosto w kierunku Białej, lecz skręcamy w prawo, zaśnieżoną drogą w kierunku Swędowa. Po prawej stronie w odległości 300, może 400 metrów przebiega autostrada, nasza dwójka. Na chwile podnosi się by przepuścić przejeżdżające tędy pociągi z Łowicza by później lekko opaść pod kolejny most, prowadzący do Zelgoszczy a dalej wyhamować na punkcie poboru myta pod Strykowem.

DSC09187

Nawiasem mówiąc, po powrocie do domu, w telewizyjnym programie poświęconym temu, co zdarzyło się dziesięć lat wcześniej omawiano temat opłat za przejazd autostradami i pytanie: dlaczego nie poszliśmy czeska drogą opartą na winietach, a nie na budowaniu spowalniaczy ruchu co ileś tam kilometrów autostrady? Czesi podobno swój system autostrad mają już zamknięty, a my?

DSC09186

Przy okazji focenia autostrady moją uwagę przykuł ten wielki budynek. Jakoś do tej pory nie „zarejestrowałem” w pamięci tego budynku. Ponoć stoi już od dwóch lat. Czasem szczegóły, nawet te wielkie umykają przed ludzkim wzrokiem.

Pomknęliśmy dalej, w kierunku Dobrej. We wsi skręciliśmy do „14” . Planowałem początkowo przebijać się do Nowin polami, ale ten krochmal na polach odstręczył Sebastiana i mnie od tego zamiaru. Tak więc nadłożyliśmy nieco główną drogą by po kilkuset metrach skręcić w zaśnieżoną, dobrze ubitą ulicę otoczoną z dwóch stron wybudowanymi kilka lat temu domami. Jak ta ulica się nazywa? Moskule? Moskuliki? Nie pamiętam pomimo, że jeżdżę tędy dość często. Jeszcze kawałek drogi i jesteśmy przy Okólnej. Teraz długim zjazdem dojeżdżamy ponownie do Wycieczkowej. Na wysokości szpitalnego oddziału pediatrii chorób płuc ulokował się ośrodek monitorujący koński szlak. Tuż przy nim wybudowano parking. Zastanawiam się, jak mają tu dojeżdżać auta, skoro od kaloryfera z jednej, i Okólnej z drugiej strony obowiązuje zakaz ruchu i tak nagminnie łamany szczególnie przez kierowców z tablicami „EZG”. Z Sebastianem żegnamy się na skrzyżowaniu Warszawskiej i Wycieczkowej. Czas na domek i pranie przepoconych kolarskich ciuchów.

Przy okazji, czy pamiętacie, że bielizny termoaktywnej nie należy płukać w płynach „do płukania”. Dlaczego? Nie pytajcie, traci swoje właściwości i tyle.

Pozdrowerek!

DSC09192

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...