27.02.2013

Dookoła rowerków

Luty upłynął na jeżdżeniu „wokół trzepaka”. Praktycznie nie wypuszczałem się nigdzie poza obszar ograniczony kwadratem, którego punkty wyznaczały: Ozorków i Stryków na północy, oraz Nowosolna i Lutomiersk na południu od miasta. Raz udało się nawet pojechać grupą, która liczyła osiem osób. Tak więc z niecierpliwością czekałem na ostatni weekend krótkiego, zimowego miesiąca by pojechać do Poznania na trzecią już (w pięcioletniej historii) galę Rowertour-u

Tym razem pojechaliśmy do stolicy Wielkopolski w czteroosobowym składzie. Towarzyszyli mi: Agnieszka i Maciek, dzięki którym mój blog od roku zmienił wygląd, i którzy mnie, komputerowemu neandertalczykowi wbijają do głowy rzeczy podobno proste i zrozumiałe, oraz Kuba (człowiek również rowerowo zakręcony),

DSC09224

Ponieważ przybyliśmy jeszcze przed czasem udało nam się uczestniczyć w sympozjum prowadzonym przez Robb’a Maciąga.

DSC09221

Do auli poznańskiego AWF-u przybyło wielu autorów z całej Polski publikujących na łamach miesięcznika, turystów kolarzy oraz publiczności żywo zainteresowanej poruszaniem się na rowerach po kraju i poza granicami.

DSC09247

Oczywiście nie obyło się bez nagród: za najciekawszą wyprawę krajową i zagraniczną a całości dopełniały prezentacje ubiegłorocznych laureatów.

W powrocie do domu troszeczkę przeszkadzała nam potężna śnieżyca, która podczas całej gali wypruwała z nisko zawieszonych chmur kolejne tony mokrego śniegu. Nawet na autostradzie, pomimo wysiłku drogowców odcinek aż do granicy województw był pokryty śniegiem i zlodowaciałą breją, co nie przeszkadzało trzem kierowcom jechać na tyle bez wyobraźni, że zaparkowali swoje auta w energochłonnych barierkach. Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie z rybą na klapie bagażnika i św. Krzysztofem dyndającym na lusterku są chronieni, ale nie od głupoty. My tuż po dwudziestej szczęśliwie dotarliśmy do Łodzi.

W poniedziałek (25.02) na zaproszenie dyrekcji Szkoły Podstawowej w Trzcince, opowiadałem dzieciom o rowerowych podróżach.

DSC09260

Czy wiecie gdzie leży Trzcinka? Bo ja początkowo nie wiedziałem. Z Łodzi jest to dokładnie sto kilometrów na zachód. Aż do granic województwa. Jadąc tam samochodem już wiem, że na pewno przyjadę w te strony rowerem. Dlaczego? Choćby dlatego, że tu mnie jeszcze nie było, a warto!

DSC09257

Dzieci, jak widzicie na zdjęciu było dużo i nawet maluchy oglądały zdjęcia i słuchały moich opowieści. Powiem wam, że na zakończenie niektóre pytania zaskakiwały mnie. Być może w tym gronie siedział jakiś przyszły podróżnik?

DSC09259

 

Rocznicowe obchody już za nami. Portsmouth obchodziło je uroczyście, przybyła Królowa, było kilkunastu prezydentów łącznie z tym, który klepał Elżbietę po plecach i mieni się żandarmem całego świata. Tu, na wybrzeżu, vis-a-vis plaż, na których odbywało się lądowanie w Normandii ...

Lubicie spaghetti, a cukinię? A gdyby połączyć jedno z drugim? Niemożliwe? Naszą maszynkę do robienia spaghetti z warzyw, praktycznie nie używaną, zostawiliśmy w Polsce. dzis kupiłem w sklepie za powalającą cenę 2 funtów coś  jeszcze prostszego: maszynkę, w którą wkłada ...

Czy można zjeść pizzoccheri w uproszczonej wersji? Można. Włoskie pizzoccheri można zrobić mając w pełni wyposażoną kuchnię, natomiast mieszkając w Anglii, w wynajętym mieszkaniu, z piekarnikiem działającym "inaczej", ale ze sprawną, dość mocną kuchenką mikrofalową, i składnikami, które akurat są ...