20.06.2013

Jezdnie jak tory wyścigowe

Rowerowa ekipa zadała pytanie: Czy czujesz się bezpieczny na drogach rowerowych? Jak do tej pory nikt nie czuje się bezpieczny. To nie tylko wynik kawaleryjskiej fantazji nas rowerzystów i nas kierowców lecz skutek ułomnego szkolenia czyli całego systemu nauki jazdy. Dobrze obserwuje się to z pozycji kierowcy siedzącego troszkę wyżej. Płynność jazdy jest w skali od 1 do 10 na poziomie bliskim tej pierwszej liczby.

Przykład z dzisiejszego dnia: większość Al. Włókniarzy ma prędkość podniesioną do 70 km/h. Na wjeździe chyba z każdej strony do miasta wiszą znaki zakazujące wyprzedzania przez samochody ciężarowe. I co z tego? Obok mnie w ślimaczym tempie środkowym pasem jedzie eltek, ten większy 45 czy też 55 blokujący ruch. Jedzie do samego końca, do Pabianickiej. Jakiekolwiek skrzyżowanie – ruszamy i z trzech ruszających samochodów przynajmniej jeden nie ma zapiętego biegu lub zaczyna ruszanie tak, jakby jeszcze przed chwilą wlazł prawą nogą na gwóźdź. Pabianicka. Taksówkarz nubirą jedzie środkiem pięćdziesiątką (ma 70). Może rozgląda się za potencjalnym klientem? Ja mam prawo jazdy zrobione w ’82 roku – on przynajmniej 15 lat wcześniej gdy dla oszczędności kazano dojeżdżać do (pustych wtedy) skrzyżowań „oszczędnie” najlepiej nie używając hamulców, produktu wtedy deficytowego.

Między pojazdami uwijają się nagminnie przekraczające prędkość flotowe auta z kolorowymi napisami i inni zdenerwowani kierowcy, którzy do znudzenia na placach manewrowych uczyli się wzorowego zaparkowania samochodu tyłem. Prostopadle, czy też równolegle. Atmosfera nerwowości udziela się wszystkim i często, prawie najczęściej w Europie z tych szkoleń idealnie wychodzi parkowanie na dachu lub na boku.

Kiedyś w Niemczech do mojego niemieckiego kolegi zadzwoniła córka ucząca się jeździć. „Tato, instruktor na autostradzie kazał mi jechać 110! I umiem!” I tak ludzie uczą się jeździć płynnie i unikają stresu i nerwów. A parkowanie? Jak ktoś chce robić to pod sznurek niech(jak go stać) kupi auto z systemem park assistant, jak ktoś ma to gdzieś – niech obejrzy zderzaki paryskich aut parkowanych na styk.

A drogi rowerowe? Kiedyś w Szwecji jeszcze nie wiedziałem, że będę skręcał przecinając drogę a kierowca już stawał przed przejazdem, ale to już inna historia.

    • Tylko powiedz mi, dlaczego w innych krajach można normalnie? Bo to mnie najbardziej dziwi. Przypomina mi to sytuacje kiedyś z dawnych lat z Berlina. Kolega, który prowadził wyrzucił peta za okno i za moment krzyknął „o kurwa, przecież to nie Polska”. A wracając do jazdy taka totalna rozpierducha sprawia, że i ja zaczynam się robić agresywny.

      • Bo odnoszę wrażenie że poziom wykształcenia naszych kierowców bardzo odbiega od innych krajów. Do tego dochodzi jeszcze mentalność, wysokość mandatów zachowanie innych itd itp. Innymi słowy my tak jeździmy i tego nic ani nikt nie zmieni. Można jedynie karać, ale nie można nikogo nauczyć myślenia. To się ma albo tego się nie ma. Podobnie w innych krajach. Np w Anglii kierowca przy parkowaniu nie zatrzyma się dopóki nie puknie w przeszkodę za autem, Włoch nie potrafi ruszyć normalnie tylko zawsze z piskiem opon, a w Skandynawii żaden kierowca nie zwraca uwagi na tego co przed nim – jak ma zielone to rusza bez względu na to czy ten przed nim ruszył czy nie. A jak nie to ma problem i zostanie popchnięty. U nas jeździ sie tak jak sobie samemu ułoży przepisy. Dlatego na ograniczeniu do 50km/h jedni jadą 120 a inni 20km/h. Idiota w BMW dojdzie do wniosku że jazda 120 po osiedlu mieszkaniowym jest bezpieczna, a dziadek w oplu corsie będzie uważał że jazda 30km/h na autostradzie to prędkość nadświetla i zagraża wszystkim wkoło śmiercią. Jest jeszcze druga strona medalu -> we Włoszech, Niemczech czy w Anglii pierwszy samochód osiągał większą prędkość niż nasze maluszki. I kiedy my sie wzbogaciliśmy i przesiedliśmy z małego fiata do turbodoładowanego Passata nie zmieniliśmy pozycji przełącznika w głowi8e. W maluszku aby ruszyć i osiągnąć prędkość 70km/h trzeba było wciskać gaz do dechy. Teraz w naszych fordach i vw robimy dokładnie to samo. W maluszku nie mogliśmy pewnych rzeczy, ale przecież nie po to mamy teraz 5-litrowe turbodoładowane audi aby jeździć 50km/h.

Przez Waltham przejeżdżałem dwa tygodnie temu, jadąc do Stonehange. Zastanawiałem się wtedy czy nie zatrzymać się, lecz ostatecznie postanowiłem ruiny pałacu biskupów pozostawić na osobną wycieczkę. Jak potężne znaczenie mieli tutejsi średniowieczni biskupi? Dość powiedzieć, że pełna nazwa miejscowości to: ...

16.07.2017

Stonehange

Kręgi z epok: neolitu i brązu w Stonehange, dla których zrobiłem wczoraj blisko dwustu kilometrową wycieczkę, i w tym miejscu wiem, że dla wielu będę przeklęty, nie zachwyciły mnie. To znaczy nie do tego stopnia, by wydać na zatoczenie w ...

14.07.2017

Zamek Portchester

W naniesionej na papier plątaninie wielokolorowych dróg i autostrad o mało nie umknęła mi ikonka zamku Porchester. No dobrze, przyznam się, umknęła. Zauważyłem ją dopiero po wpisaniu w wyszukiwarkę "wujka G." hasła: atrakcje turystyczne w Portsmouth i okolicy. Początkowo chciałem ...