25.02.2014

Lubicie kaszę?

Szczerze mówiąc jak do tej pory nie przepadałem za nią. Przypominała mi wojsko gdzie dwa razy w tygodniu przez dwa lata kucharze serwowali ją z kawałkiem mięsa, bezpłciowym sosem i kiszonym ogórkiem, który najczęściej wybuchał pod wpływem naciśnięcia widelcem od niezbędnika. Czasami z własnej, nieprzymuszonej woli jadałem gryczaną, natomiast na krupnik miałem i mam do tej pory „długie zęby”. Kiedyś z Kalinką kupowaliśmy kaszę dla psa. Wziąłem jeden kartonik, tak na wszelki wypadek, że może kiedyś się przyda. W poniedziałek nadszedł ten dzień. Skończyło się pieczywo.

Wrzuciłem woreczek na wrzącą wodę (ma się gotować 15 minut) a w tym czasie zrobiłem sos: cebulka, ząbek czosnku, papryczka chili, dwie garście szpinaku, łyżeczka kaparów, łyżeczka zielonego pieprzu, trzy łyżki przecieru pomidorowego, oliwa, sól.

Cebulkę i czosnek pokroiłem w kostkę, zeszkliłem na oliwie, dodałem papryczkę, kapary i pieprz, wrzuciłem świeży szpinak i mieszałem na patelni około dwóch minut. Dodałem przecier, wymieszałem i… gotowe! W tym czasie zdążył się ugotować woreczek kaszy. Odsączyłem i wymieszałem z sosem. Trwało to wszystko (łącznie z krojeniem) tyle, ile gotowała się kasza.

Kaparom zawdzięczam bardzo fajny smak ale jeżeli ich nie lubicie – można je pominąć. Mnie smakowało!

I znów ciężko było przenieść nogę, przez ramę. No, bo jak chcesz osiągnąć jakiś cel, pracujesz początkowo na dwa etaty. Powoli "rozkręca się" moja firma, której poświęcam czas popołudniami, po pracy i w weekendy. Czasem, w niedzielę, gdy nie mam ...

10.10.2018

Kolarskie spodenki

Kolarskie spodenki mają prawdopodobnie równą ilość zwolenników jak i przeciwników. Kiedyś, jeden z "kucharzących" po świecie dziennikarzy powiedział, że w obcisłym to on się nie widzi, bo wygląda "pedalsko". czy jakoś tak to określił, nie wiem, nie oglądałem jego programów ...

Powiało chłodem. Po sobotnich opadach, niedziela przywitała południową Anglię bezchmurnym niebem i pięcioma stopniami ciepła. Temperatura w ciągu dnia podpełzła do piętnastej kreski, by już około czwartej po południu zmusić mnie, po powrocie do domu, do założenia po raz pierwszy ...