26.02.2014

Po prostu pesto!

Już nawet nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy zrobiłem je samemu. „Ortodoksyjni” Włosi używają do jego produkcji kamiennych moździerzy – ja wolę (z lenistwa) blender, tym bardziej, że blenderem mielę liście łącznie z łodygami. Na wyprawy zabieram ze sobą jeden ciemny bidon tego sosu. Mój rekord to trasa z Moskwy do Charkowa przez Woroneż i Rossosz na jednym bidonie na dwóch. Rano jedliśmy spaghetti z pesto a wieczorem, dla urozmaicenia z sosem pomidorowym. Włosi, do jego sporządzenia używają orzechów pinii. Niestety z uwagi na ich cenę (kiedyś widziałem za prawie stówkę kilogram) w sklepach na dwa „strzały” oba były lekko zjełczałe, przerzuciłem się na nerkowce.

Przepis jest niezwykle prosty: doniczka bazylii, duża garść orzechów nerkowca, czosnek (dwa, trzy ząbki w zależności jak lubicie), oliwa, sól. A wykonanie? Prostrze od konstrukcji cepa: ścinam bazylię, wrzucam do blendera z innymi produktami, miksuję na gładką masę i… gotowe!

W domu najczęściej jadam ze spaghetti, w trasie ostatnio przerzuciłem się na mniejsze formy makaronu. Nie mam kociołka jaki wozi Vincenzo, a w zwykłym garnku od kochera jest ciężko zmieścić porcję. Smacznego! I niech „noga podaje”.

25.05.2019

Curry dla Kalinki

Kalinka nie przepada za ostrym tak jak ja, więc co? Coś na pograniczu? Curry nie jest tak ostre, by Kalince nie smakowało. Gotujmy więc! Posiekałem cebulkę, czosnek (trzy cebule i trzy duże ząbki) na oleju, dorzuciłem trzy pokrojone w kostkę ...

Nie wiem, czy pisałem Wam, umiłowani w Rowerach, że codziennie robimy, z Kalinką (Moją Kochaną) "z buta" od sześciu do piętnastu kilometrów. To taki nasz malutki wkład w ekologię. Wiemy, że świata tym nie zbawimy, ale nawet ten malutki wkład ...