02.05.2014

„Pierwszomajówka”

Po kwietniowej przerwie ruszyliśmy na kolejne wycieczki Zielonej Łodzi i (po raz drugi) Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich. Trasę zaplanował Łukasz (ZŁ) gdy ja byłem jeszcze z Kalinką nad morzem. Pozostało mi tylko potwierdzić ilość kilometrów. Z „głowy” powiedziałem, że będzie ok. 45 kilometrów i jak się okazało, wstrzeliłem się idealnie. Okazało się też, że wyjazd poza łódzkie parki był dobrym pomysłem gdyż z pod pomnika „Pękniętego Serca” w parku „Szarych Szeregów” wyjechało nas (nie wiem, dokładnie nie liczyłem, to nie apteka) według jednej z uczestniczek około 40 osób!

Skierowaliśmy się dawną granicą dziecięcego obozu – ulicą Bracką by dalej wzdłuż ogrodzenia żydowskiej nekropolii dotrzeć do ulicy Centralnej. Tam, na skarpie nad torowiskiem zatrzymaliśmy się na platformie widokowej, z której roztacza się widok na stację Radegast – miejsce, z którego tysiące Żydów wyjechało w swą ostatnią podróż do obozów zagłady.

Centralną przecina chowając się w kanale jedna z łódzkich rzeczek – Sokołówka. Kilka lat temu wzdłuż jej biegu utworzono ciąg zbiorników retencyjnych. Spytacie dlaczego nad takim maleńkim ciekiem wodnym? Trzeba by cofnąć się do roku 1997 gdy podczas pamiętnej powodzi widzieć łódzkie „rzeczki”.

Jadąc drogą rowerową ulicy Wycieczkowej docieramy do Bzury.  Tu też widoczne są unijne środki zainwestowane w czystość wód. Niedawno wybudowano tuż obok ulicy oczyszczalnię, która sprawia, że wody opadowe płynące ulicą nie trafiają bezpośrednio do rzeki lecz czyszczone są w separatorach z resztek paliwa i smarów. Od kiedy działa woda w stawach Arturówka wygląda o wiele, wiele lepiej.

Gdy wjechaliśmy do Łagiewnik zewsząd otoczyła nas eksplodująca zieleń. Las z dnia na dzień zmieniał się nie do poznania i powiem wam, że dzień wcześniej, gdy objeżdżałem trasę (a przez Łagiewniki jadę kilkadziesiąt razy w roku)… zamiast w lewo pojechałem prosto! Leśny dukt doprowadził nas ulicy Okólnej. Tu po pokonaniu niewielkiego wzniesienia (Żółwiowa) na zjeździe opuściliśmy miasto.

Dobra – Nowiny. To już niemal kultowe wzniesienie wśród łódzkich rowerzystów. Tu najczęściej odpoczywa się, posila i kontenpluje widok od ściany Lasu Łagiewnickiego na zachodzie, przez wsie: Klęk, Kiełminia, Orzechówek, aż po Dobrą na wschodzie z jej strzelistą wieżą mariawickiego kościoła.

Przecinamy „czternastkę” tuż obok cmentarza z pomnikiem i mogiłami powstańców 1863 roku.  Dziś korek do zjazdu na autostradę również dosięga tego miejsca z tą różnicą, że z uwagi na święto nie ma w nim ciężarówek. Z rezerwatu „Struga Dobieszkowska” droga przez las mozolnie pnie się w górę do samego Dobieszkowa. Tym razem nie skręcamy w kierunku Skoszew lecz jedziemy prosto i po kilku „zmarszczkach” docieramy do skrzyżowania. Do dworku w Byszewach mamy stąd około 500 metrów.

Po sesji fotograficznej przed dworkiem (jest on głównym elementem parkowego logo) jedziemy między stawami obok biednego, starego, nadgryzionego zębem czasu i piorunem dębu do dworskiego parku by odpocząć na „wzgórzu zadumy”.  Podobnie jak przed laty Iwaszkiewicz możemy obserwować białe ściany dworku. Tylko drzewa trochę urosły.

W najwęższej części parku, tuż przed Moskwą, w wykopie powinniśmy już słyszeć szum samochodów pędzących autostradą z południe na północ i z północy na południe. Już nawet nie pamiętam ile firm połamało sobie zęby na tej inwestycji. Do przyszłej A1 dojechaliśmy mając „po lewej ręce” pszczeli raj – olbrzymie, wielohektarowe pole żółciutkiego rzepaku.

Zatrzymaliśmy się na parę minut na moskiewskim „Placu Czerwonym”. Tam uczestnicy wycieczki mogli skorzystać z folderów i ulotek udostępnonych przez PKWŁ. Nad Moskwę nadciągnęła chmura, z której spadło kilka kropel majowego deszczu. Po lekko zwilżonym asfalcie opuściliśmy wieś i park by „przeskoczyć” przed drogę Łódź – Rawa Mazowiecka i po paru kilometrach zagłębić się w Wiączyńskim Lesie.

Ocierając się o narożnik rezerwatu jechaliśmy w kierunku położonego na drugim skraju lasu cmentarza wojennego z okresu I Wojny Światowej. Leżą na nim zgodnie szczątki żołnierzy rosyjskich i niemieckich (a częstokroć Polaków wcielonych podczas zaborów do antagonistycznych armii) poległych podczas Operacji Łódzkiej na okolicznych polach bitew i potyczek.

Goniła nas chmura, wiatr się wzmagał, a ponieważ część osób zamieszkuje na osiedlach Olechowa, Janowa czy Widzewa nasz peletonik w miarę mijanych skrzyżowań topniał. Na skrzyżowaniu marszałków (Piłsudskiego/Rydza – Śmigłego) cześć osób pojechała na Bałuty, część na Dąbrowę a nieliczni dotarli do parku Źródliska na koncert zorganizowany przez Zieloną Łódź. Czterech Pór  Roku słuchaliśmy ponownie w słońcu.

Dziękuję wszystkim przybyłym za to… , że byliście! A zdjęcia z imprezy zamieściłem za facebook’owej wersji rowerologii

To, że dziś pojadę ponownie na wyspę Hayling wcale nie było do końca takie pewne. Zadecydował o tym, jak to często w życiu bywa, ciąg przypadkowych zdarzeń: zapomniałem nazwy wyspy podczas kręcenia filmiku, dwa razy widziałem ją kiedy skręcałem z ...

Tangmere wielu Polakom kojarzy się przede wszystkim z pokaźnymi szklarniami, w których pracowali, pracują lub będą pracować. Lecz w Tangmere była w latach 1918 - 70 baza lotnictwa wojskowego. Zadecydował o tym, jak często bywa przypadek. W listopadzie 1916 roku, ...

Już od kilkunastu dni, żółte tablice informowały kierowców, że w niedzielę 10 września od poranka do południa zamknięte dla ruchu będą niektóre ulice i nadmorska promenada w Portsmouth. Powód? Triathlon, który właśnie dziś przy jednocyfrowej temperaturze rozgrywany był w morzu, ...