04.11.2014

Zamordowałem dynię!

Tak! Morderstwa na niej dokonałem dzień po tym, gdy wypaliła się w niej świeczka (a właściwie podgrzewacz), która doskonale ją wysuszyła od wewnątrz. Zapytacie pewnie, gdzie ukryłem zwłoki? No cóż, obranie gruboskórnej rośliny nie było wcale łatwe, ale mam specjalny, pamiętający połowę ubiegłego wieku nóż, który po naostrzeniu jest w stanie poradzić sobie nawet z niewielkimi drzewami. To on oddzielił miąższ od skóry i poszatkował go na cząstki. Dalej było dziecinnie prosto.

20141031_170936 (1024x576)

Wrzuciłem do garnka poszatkowaną, zalałem wodą, dodałem pocięty imbir (to o innym niż dynia kolorze na zdjęciu), sól, cukier, papryczkę (piri-piri), i podduszoną, dużą cebulę. I gotowałem, gotowałem, aż dynia stała się miękka.

Gdy lekko przestygła – zmiksowałem. Wczoraj, umówiłem się z Piotrkiem R. w Łęczycy (fotki na facebooku) więc szybko ugotowałem ryż i zalałem zupą. Grzała (imbir, papryka) do samej Łęczycy. Moc była w nogach jeszcze dłużej. A dziś? Dziś podałem ją lekko polaną oliwą z kleksem jogurtu greckiego. Dobre to jest dla człowieka i pożywne! Smacznego.

20141104_155216 (1024x667)

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...