04.01.2015

ŁKA – łyżka dziegciu w beczce miodu

Gdy w piątek zadzwonił do mnie Piotrek, czy nie mam ochoty pobrykać troszeczkę na rowerze miałem już jasno sprecyzowany plan. Marek z agroturystyki „U Marka” ( pamiętacie naszą kilkunastoosobową wizytę z noclegiem gdy jechaliśmy poznawać tajniki pieczenia prawdziwego chleba?) pochwalił się swym nowym produktem z własnej winnicy. Napisałem „Marku, czy znajdzie się jakiś flakonik?” Odpowiedź była pozytywna, a więc kierunek? Szadek!

Jak wiecie wczoraj, 3 stycznia „zefirek” wiejący z zachodu czasami potrafił wręcz zatrzymać rower postanowiliśmy pojechać do Sieradza pociągiem. Z Kaliskiej Flirt odjechał planowo, obsługa była jak zwykle bardzo miła, pociąg czysty a do tego kierownik pociągu okazał się zapalonym turystą kolarzem.

20150103_141658 (1024x576)

Punktualnie 0 13.04 jesteśmy w Sieradzu. Droga w stronę Warty. Łapiemy boczny wiatr i to nie ten na „półdupek” lecz na „lewy policzek”. Prędkość nie przekracza dwudziestki a na nieosłoniętym terenie rowery łapią spore przechyły. Sytuacja zmienia się diametralnie tuż za Wartą. Wiaterek ładnie pcha nas od rozlewisk rzeki aż do samego Szadku. Skrótami, miedzą docieramy do agroturystyki oglądając przy okazji nowy, jeszcze nieukończony budynek z duża salą do ćwiczeń, kuchnią, łazienkami i wielkim miejscem do spania na poddaszu (Marku na pewno skorzystamy!).

20150103_153502 (1024x576)

Renia i Marek myśleli, że już nie przyjedziemy – zbliżała się piętnasta. Gdy tylko zamachaliśmy łapkami, w oknie zapaliło się światło. Napijecie się herbaty? Oprócz niej na stole wylądowały przysmaki wegetariańskiej kuchni: humus, sałatka, pasztet, smalec. Spróbowaliśmy wyrobu Marka i celu naszej podróży, deserowego, półtorarocznego wina. Dobre to dla człowieka! Tak dobre, że aż Piotrek, który jak wspomniał koneserem nie jest zdecydował się na flakonik. W prezencie dostaliśmy jeszcze po słoiczku sosnowego miodu osobiście zbieranego przez gospodarzy. Dziękujemy!

Na dworze ściemniło się. Mieliśmy do wyboru: a)jechać do Łodzi po ciemku (ok. 40 kilometrów), b) jechać do Łasku (12km do stacji) i ŁKA wracać do Łodzi. Stawiamy na wariant „b”. W rozkładzie (sprawdzamy w necie) mamy albo Regio 16.57 lub ŁKA 17.33. Na Regio spóźniliśmy się minutę. Upewniamy się na papierowym rozkładzie. Za pół godzinki mamy Flirt na Kaliską. Niestety. Nie przyjechał. Piotrek dzwoni do informacji. Ten 17.33 nie kursuje! Następny o 19.04! Oczywiście mogliśmy jechać „14”. Szerokie pobocze itd. Ale skoro odstaliśmy już na bezludziu pół godziny wytrzymamy i następne trzy razy po pół. A co tam, „trza twardym być, nie miętkim”.

20150103_170227 (1024x576)

Pociąg przyjechał punktualnie. Ponownie przemiła obsługa (Panowie, te rozkłady ktoś kto pisał mają „haczyki”, rzeczywiście jak się na nie spojrzy nie widać, że w soboty nie kursuje). Po drodze, tak mniej więcej od Pabianic śnieg prószy i prószy. Na peronie Kaliskiej ( jesteśmy o czasie) leży już trzy centymetrowa warstwa puchu. W śnieżycy rozdzielamy się: Piotrek jedzie na Widzew, ja na Bałuty. Flakoniki dojechały całe i zdrowe i tylko jadąc al. Włókniarzy (nie sam, na drodze rowerowej były co najmniej trzy ślady w śniegu) zastanawiałem się po jaką cholerę drukuje się tak skomplikowane rozkłady jazdy. Przecież wystarczy wzorem łódzkiego MPK napisać: kursuje w dni robocze, w soboty, w niedziele i święta. Proste? Proste a proste jest piękne!

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...