30.08.2015

Rzeźba w plenerze miasta vol 10/3

Po raz pierwszy zobaczyłem Monikę. Przejeżdżałem obok niej setki razy. Jakoś tak na zakręcie nie sposób oderwać wzroku od ulicy tym bardziej, że tuż zaraz za nim jest przejście dla pieszych. Naga, długonoga siedzi na kamieniu z twarzą zwróconą ku słońcu. Od ulicy osłaniają ją wysokie, wiekowe krzaki. Umówiliśmy się dzisiaj tuż obok niej. Troszeczkę z tyłu. Może nie zauważy?

To mój pierwszy raz od obalania teorii, że ludzie nie potrafią latać. Potrafią. Problem polega na odpowiednio dobranym lądowisku. Asfalt i wyprzedzający mnie rower to nie najlepszy teren. Skutkuje wybiciem zębów, stłuczeniem żeber i ogólną polerką dość wrażliwych części ciała. Z drugiej strony taki incydent pomaga w „cieniowaniu” bowiem  praktycznie wszystko przez parę dni przyjmowałem w postaci płynnej. Najważniejsze, że mogę jeździć!

20150829_102556O jedenastej pod Moniką zabrał się niewielki tłumek. Profesor Jocz opowiedział nam dlaczego dziewczyna jest tak wysoka. Następnym punktem naszej wycieczki były łabędzie (żurawie?) na Tatrzańskiej. Jechać prosto nie sprawiło by takiej radochy jak kluczenie uliczkami Górnej. Po drodze zajrzeliśmy na osiedle ZUS, przykład modernizmu z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Wieża ciśnień zasilająca bloki była „opakowana” fragmentem jednego z budynków udając dodatkowe kondygnacje mieszkalne. Wspomnieliśmy o innych łódzkch osiedlach wybudowanych w tym nurcie i meandrując między blokami i domkami dotarliśmy do ptaków.

Wiadukt na Dąbrowskiego wprowadził nas w inny świat. Blokowiska zastąpiły tereny przemysłowe. Po paru kilometrach jazdy ocienioną aleją wzdłuż ulicy Lodowej dotarliśmy do następnego blokowiska – Widzewa Wschodu. Dosłownie na moment stanęliśmy przy Tańczącej Parze, naszym celem była bowiem – Dzianina autorstwa Pana Andrzeja Jocza.

20150829_125905

Zaczęliśmy od „czegoś dla ciała” w sąsiadującym z rzeźbą fast foodzie. Na „coś dla ducha” zarezerwowane mieliśmy 15 minut. Profesor zmieścił się w czasie.

Później było jeszcze scraffito na „tysiąclatce”, park nad Jasieniem, Źródliska i głowa Prezydenta Narutowicza na Nowej a naszą wycieczkę zakończyliśmy w parku Sienkiewicza. I jakoś nie chciało się nikomu jechać do domu.

20150829_093722

 

 

 

 

 

 

I znów ciężko było przenieść nogę, przez ramę. No, bo jak chcesz osiągnąć jakiś cel, pracujesz początkowo na dwa etaty. Powoli "rozkręca się" moja firma, której poświęcam czas popołudniami, po pracy i w weekendy. Czasem, w niedzielę, gdy nie mam ...

10.10.2018

Kolarskie spodenki

Kolarskie spodenki mają prawdopodobnie równą ilość zwolenników jak i przeciwników. Kiedyś, jeden z "kucharzących" po świecie dziennikarzy powiedział, że w obcisłym to on się nie widzi, bo wygląda "pedalsko". czy jakoś tak to określił, nie wiem, nie oglądałem jego programów ...

Powiało chłodem. Po sobotnich opadach, niedziela przywitała południową Anglię bezchmurnym niebem i pięcioma stopniami ciepła. Temperatura w ciągu dnia podpełzła do piętnastej kreski, by już około czwartej po południu zmusić mnie, po powrocie do domu, do założenia po raz pierwszy ...