30.08.2015

Umarł komin…

Kiedyś na południe miasta docierałem rzadko. Teraz też nie jestem tu częstym gościem. Pierwszy raz komin ciepłowni na Demokratycznej zarejestrowałem w pamięci jadąc z Chojen na Rudę Pabianicką. Po budynku ciepłowni sądzę, że powstał w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Po uruchomieniu przedłużenia al. Jana Pawła II kilkakrotnie jechałem obok obiektu. Od jezdni dzielił go tylko chodnik i płot. Cieszyłem się, że kotły odpalane są biomasą. 

Jakoś na wiosnę zniknęła kotłownia a teren w został uporządkowany. Pozostał jedynie komin. Dziś i on przeszedł do historii. Szkoda. Na tym terenie ma postać salon samochodowy. Szkoda, że obecni właściciele nie pomyśleli o wkomponowaniu komina w teren. Stu czterdziesto metrowy słup reklamowy, w niektórych krajach  uznany byłby za skarb. Ale nie u nas.

Pojechałem go pożegnać. Tego typu wyburzenia lepiej jednak wyglądają w telewizji.  Służyłem w artylerii więc łoskot 20 kilogramów dynamitu nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Nie było sygnału ostrzegawczego. Po prostu – pierdut i już. Kupa kurzu i po kominie. Nawet aparat nie zarejestrował pełnego upadku. Szkoda. Polecam władzom montowanie wszelkiego rodzaju anten. Pozwoli to zachować te,które jeszcze stoją.DSC03549

 

25.05.2019

Curry dla Kalinki

Kalinka nie przepada za ostrym tak jak ja, więc co? Coś na pograniczu? Curry nie jest tak ostre, by Kalince nie smakowało. Gotujmy więc! Posiekałem cebulkę, czosnek (trzy cebule i trzy duże ząbki) na oleju, dorzuciłem trzy pokrojone w kostkę ...

Nie wiem, czy pisałem Wam, umiłowani w Rowerach, że codziennie robimy, z Kalinką (Moją Kochaną) "z buta" od sześciu do piętnastu kilometrów. To taki nasz malutki wkład w ekologię. Wiemy, że świata tym nie zbawimy, ale nawet ten malutki wkład ...