13.02.2016

Las Łagiewnicki – A jak Arturówek

Do skraju Lasu Łagiewnickiego mam około dwóch kilometrów i wydaje mi się, że znam go dosyć dobrze i wiem, że wielu z was może powiedzieć o sobie to samo, no bo las jaki jest – każdy widzi. Tym razem postanowiłem napisać o nim coś więcej, bowiem sam niedawno czytałem obszerną publikację pochodzącą co prawda z przed ponad piętnastu lat ale wciąż aktualną. Nie zajmę wam czasu przedstawiając gatunki drzew i krzewów czy też zwierząt występującej na tym ponad 1200 ha obszarze, lecz wspomnę  troszeczkę o historii, która myślę, że pozwoli troszeczkę inaczej spojrzeć na las podczas rowerowych przejażdżek czy spacerów po lesie. Na dziś proponuję południowo – zachodni fragment lasu, czyli Arturówek

Jest on, tak jak i pozostały kompleks leśny pozostałością porastającej te tereny puszczy, w której usadowiła się niewielka osada zwana Łodzią. Rozwój miasta nastąpił dopiero w dziewiętnastym wieku i wtedy to zaczęto ciąć i rżnąć na wielką skalę lasy. Pod toporami znikały olbrzymie połacie leśne, których niewielkie obszary zachowały się w postaci parków 3 Maja i Źródliska. Na południu pozostawiono niewielkie lasy na Rudzie czy na Lublinku. Niewiele brakowało by i Łagiewniki a wraz z nimi Arturówek przestały być lasem. W czyjejś głowie narodził się pomysł powstania miasta – ogrodu, podobnego do Grotnik i Sokolnik.

 

Na zdjęciach widzicie stare i nowe budynki, które wybudowano na terenie lasu. Stało się tak za sprawą miasta, które wykupiło od Juliusza Heinzla fragment lasu, rozparcelowało go na działki wytyczając przy tym sieć ulic. Działki następnie sprzedano a na części z nich rozpoczęto budowy, a co się z tym wiąże wycinki drzew. No i byłbym zapomniał, czy wiecie skąd pochodzi nazwa tej części lasu? Otóż nadano ją by upamiętnić straconego za działalność patriotyczną  w 1833 roku Artura Zawiszę.

Jakie były dalsze losy osiedla? Na szczęście w okresie okupacji Niemcy zdając sobie sprawę z walorów użytkowych lasu cofnęli pozwolenia na budowę, nakazali rozbiórkę rozpoczętych budów i ponownie zalesili teren. A jak powstały współczesne domy? Tego nie wiem ale myślę, że zaistniała jakaś luka w prawie dotycząca odzyskiwania przedwojennych działek. Wszak sieć ulic pozostała.

Od północy Arturówek graniczy z rzeką Bzurą. wpływa ona wąskim strumyczkiem od wschodu i przepływa przez trzy stawy by następnie meandrując dnem doliny przekroczyć ulicę Łagiewnicką.

Nad środkowym stawem od północnej strony wybudowano w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku dom wczasowy (jedyny w granicach miasta) dla członków Związku Zawodowego Włókniarzy  o dźwięcznej nazwie „Prząśniczka”. Nie wiem jaki jest obecnie status prawny tego obiektu. Bawiłem się tam raz na weselu i wiem, że można tam wynająć pokoje. Obok, po drugiej stronie ulicy Skrzydlatej mamy domki campingowe a nieco dalej hotelik „Daria” Jak wszędzie wisi masa szpecących bannerów reklamowych, z którymi miasto, a właściwie cały kraj nie może sobie dać rady.

Jak będziecie kiedyś w Łodzi, przejazdem czy tak by trochę pozwiedzać na przykład Manufakturę – wsiądźcie na rowery lub do autobusu ew. tramwaju i pojedźcie do Lasu Łagiewnickiego. Na początku zwiedzania przywita was Arturówek. Zapraszam, bo warto. Wszak jest to jeden z największych kompleksów leśnych w granicach miasta w Polsce i Europie!

20160212_134825

25.05.2019

Curry dla Kalinki

Kalinka nie przepada za ostrym tak jak ja, więc co? Coś na pograniczu? Curry nie jest tak ostre, by Kalince nie smakowało. Gotujmy więc! Posiekałem cebulkę, czosnek (trzy cebule i trzy duże ząbki) na oleju, dorzuciłem trzy pokrojone w kostkę ...

Nie wiem, czy pisałem Wam, umiłowani w Rowerach, że codziennie robimy, z Kalinką (Moją Kochaną) "z buta" od sześciu do piętnastu kilometrów. To taki nasz malutki wkład w ekologię. Wiemy, że świata tym nie zbawimy, ale nawet ten malutki wkład ...