14.03.2016

Jedźmy do kin, których już nie ma…

Długo oczekiwana niedziela, 13 marca obudziła śpiewem ptaków, słońcem i tylko jedną kreską powyżej zera. Po zimowej przerwie, po raz pierwszy w tym roku ruszyliśmy na wycieczkę Zielonej Łodzi. Tym razem tematem nie były parki (choć spotkaliśmy się w Parku Zaruskiego) lecz kina. A właściwie miejsca, w których były kiedyś sale kinowe obecnie w części wyburzone lub mające inne przeznaczenie. Kilkunastoosobową grupą ruszyliśmy tuż po dwunastej do położonego u stóp parku, na ulicy Giewont, pierwszego na trasie, dawnego kina „Stoki”. Obecnie wybudowany na początku lat 60-tych ubiegłego wieku budynek pełni funkcje gastronomiczne.

20160313_112514Ze Stoków było już praktycznie tylko z górki. Następnym kinem na naszej trasie było „Studio” na Lumumby. Niestety po budynku nie pozostał nawet ślad, natomiast wyraźne ślady pozostawili po sobie drwale wycinający dość wiekowe drzewa na rogu ulic Pomorskiej/Konstytucyjnej. Pewnie powstanie tu nowe osiedle – pustynia, które jak mniemam będzie miało nowe nasadzenia w miejsce tych, które pewnie okazały się według projektantów niemodne.

Tymczasowym przejściem przez tory prowadzące do nowego dworca Łódź Fabryczna dostajemy się do ulicy Niciarnianej. Tu, tuż za rogiem, na ulicy Kazimierza stoi budynek dawnego kina „Pokój” wkomponowany w bryłę apartamentowca. Byłem tu ostatnio w… 1994 roku. Film był świeżutki a sala pełna. Później – wiadomo! W każdym domu magnetowid, dvd, kino domowe itd.

Wzdłuż trasy wz, przez Park nad Jasieniem dostaliśmy się d ulicy Przędzalnianej by przejechać tuż obok Księżego Młyna. Tu, po parzystej stronie stało kino, o którym nie wiemy praktycznie nic prócz tego, że było. Dalej mamy ulicę Kilińskiego z działką pod numerem 211. Działka jest, pusta. Wiemy jedynie tyle, że rezydowała tu „Victoria”. Z późniejszych czasów pamiętam, że w narożnej nieistniejącej kamienicy był dość popularny w tej części miasta bar o nazwie „Biały Potok”.

Na ulicy Przybyszewskiego (dawniej Stefana, obecnie Stanisława, a może odwrotnie?) istniały dwa kina w niewielkiej odległości od pl. Reymonta. Gdzie jest „Wolność” wiadomo, istniała jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ub. wieku, natomiast w „Słońcu” rezyduje pewnie market z kropkowanym owadem w herbie.

Ulica Rzgowska, to już kinowe zagłębie: był tu „Rekord” pod dwójką, „Sfinks”, czyli dawniej „Orion” i „Coloseum” pod 74 no i oczywiście narożna, niezapomniana „Roma” („Nasze”). Wszystkie budynki stoją po dziś dzień. Nie ma natomiast śladu po „Mewie” (Rzgowska 92/94).

Początkowo Rzgowską a później ulicami Chojen docieramy aż do ulicy Józefów, na sam skraj miasta by odwiedzić ostatnie dziś kino, najbardziej wysunięte na południe i chyba najniżej położone – „Łączność”. Pełni ono obecnie rolę „Domu Ludowego” Kółka Rolniczego Łódź – Józefów. O znikomej popularności tego kina wśród łodzian z centrum czy też północy miasta niech świadczy fakt, że kolega będący wczoraj na wycieczce – Paweł, emerytowany kierowca MPK, który o mieście wie sporo, jeździł tą trasą autobusem i nie wiedział o istnieniu tego kina!

To był ostatni punkt na kinowej mapie wczorajszej wycieczki. Z Józefowa rozjechaliśmy się, przeważnie na północ miasta by być może zasiąść przed telewizorem, włączyć kino domowe i obejrzeć jakiś film. A ja powoli zacznę przygotowania do kolejnej wycieczki śladami dawnych kin. Wszak w gazecie z moich dziecięcych lat było ich grubo ponad trzydzieści!

To, że dziś pojadę ponownie na wyspę Hayling wcale nie było do końca takie pewne. Zadecydował o tym, jak to często w życiu bywa, ciąg przypadkowych zdarzeń: zapomniałem nazwy wyspy podczas kręcenia filmiku, dwa razy widziałem ją kiedy skręcałem z ...

Tangmere wielu Polakom kojarzy się przede wszystkim z pokaźnymi szklarniami, w których pracowali, pracują lub będą pracować. Lecz w Tangmere była w latach 1918 - 70 baza lotnictwa wojskowego. Zadecydował o tym, jak często bywa przypadek. W listopadzie 1916 roku, ...

Już od kilkunastu dni, żółte tablice informowały kierowców, że w niedzielę 10 września od poranka do południa zamknięte dla ruchu będą niektóre ulice i nadmorska promenada w Portsmouth. Powód? Triathlon, który właśnie dziś przy jednocyfrowej temperaturze rozgrywany był w morzu, ...