05.05.2016

Pierwsza majówka za nami

Skończył się pierwszy w tym maju, przedłużony weekend. Ciężarówki na parę chwil zniknęły z miasta (czekam ze zniecierpliwieniem na oddanie do użytku łódzkiego odcinka A1) a miasto zapełniło się świeżo uruchomionym Łódzkim Rowerem Publicznym. Szczególnie było to widoczne 1 maja gdy stacje wypożyczalni opustoszały (z wyjątkiem tych rowerów, które nie dały się wypiąć z elektromagnesów) a niemal na każdej ulicy pojawiły się srebrne damki z reklamą banku osłaniającą tylne koło. Drugiego dnia pojawiły się pierwsze akty wandalizmu – zamalowywanie spray’em reklam i terminali o czym pierwszy donosił Andy (pozdrawiam), a ja za jego pośrednictwem umieściłem  fotki na facebook’u. Do systemu trzeba się przyzwyczaić. I trzeba się go również nauczyć.Raczej nie jesteśmy fanami czytania długich instrukcji obsługi. Sam też tego nie lubię i gdy nie miałem jak zaparkować rowerka zastanawiałem się, skąd wziąć numer do zamka obejmy by przytroczyć go do ucha obok zamka. Teraz już wiem, choć obecnie korzystam już z wypożyczenia z poziomu roweru za pomocą aplikacji, którą ściągnąłem do smartphona. Człowiek całe życie się uczy.

20160504_135047Gdy drugiego i trzeciego brykałem już normalnie, swoimi rowerkami szosy za miastem były puściutkie. Inaczej było czwartego. Moja szosóweczka domagała się wymiany oponek. Kupiłem widoczne na zdjęciu Vittoria (sprawdzają mi się w innym rowerze obciążonym dodatkowo sakwami) jest to dobry kompromis na stan części naszych dróg i ulic: cięższe ale bardziej odporne na dziury i pęknięcia na jezdniach. Nowe gumy trzeba przetestować. Ruszyłem wczoraj w stronę Strykowa, jedynym jak na razie, darmowym dojazdem do skrzyżowania autostrad (można jeszcze przez Białą lub Emilię, ale tam trzeba zostawić parę groszy na bramce). Korek tirów i nie tylko, dużo aut osobowych miało śląskie i pomorskie tablice, ciągnął się już od ulicy Inflanckiej a nasilił (tradycja już) w okolicach Dobrej. Na szczęście pobocze jest na tym odcinku szerokie i praktycznie cały czas można nim jechać aż do Strykowa. Ja zjechałem nieco wcześniej, na rondzie, z którego można dojechać do nowych centrów logistycznych.

O, jak nagle zrobiło się cicho! Jedynie co można usłyszeć to szum gum, ptasie śpiewy i… dźwięk kafara wbijającego pale na wolnej jeszcze działce. Gdy zawróciłem w kierunku Łodzi nad miastem zobaczyłem posępne, ciężkie chmury. Dać się zmoczyć? Nie! Okno pogodowe zostało jedynie nad Zgierzem i tam właśnie skręciłem. Nie, nie w 71 lecz w Orzechówku, z którego przez Dobrą, Kiełminię i Klęk idealnym wręcz asfalcikiem wracałem do domu.

20160504_141440Dzień wcześniej, jadąc tamtędy zauważyłem, że ktoś wystawił tuż obok ogrodzenia reprodukcje „Hołdów” Jana Matejki: Pruskiego i Ruskiego. Dziś była tam telewizja, robiła wywiady. Czy to reprodukcje powieszone na stałe? Nie wiem. Być może jeszcze wiszą. Chcecie obejrzeć? Jadąc w stronę Skotnik, między Kiełminią a Klękiem po lewej. Nie da się ominąć. Pozdrowerek!

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...