16.05.2016

Wasze wspomnienia…

To był czwartek, 12 maja. Pojechałem  do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego nr 3 na obchody 50 – lecia działalności placówki. Mieliśmy być we dwóch: Michał i ja lecz niestety obowiązki nie pozwoliły mu na przyjazd. Kilka lat temu zapoczątkowaliśmy w Łódzkim Klubie Turystów Kolarzy współpracę z ośrodkiem organizując dziewczynom wycieczki rowerowe. Gdy odszedłem z klubu pozostało to na głowie Michała. W tym roku rozmawialiśmy o tym, czy nie poprowadzę wycieczki. Pewnie. Ale wracając do czwartku, głównym punktem uroczystości było wręczenie nowego sztandaru. Atmosfera była podniosła tym bardziej, że wśród gości były władze miasta, oświaty, byli dyrektorzy, pracownicy, wychowanki i zaproszone stowarzyszenia i firmy współpracujące z placówką.

20160512_142852

Dziewczyny (w ośrodku działa szkoła gastronomiczna i krawiecka) przygotowały wspaniałe przyjęcie, na którym i ja: wegetarianin znalazłem coś dla siebie. Trasa przygotowana, objechana więc cóż, pozostało czekać do piątku i oby dopisała pogoda.

W piątek, z pewnym opóźnieniem (apel) wyruszyliśmy na trasę. Początkowo spacerem bowiem temu, kto projektował drogę rowerową na Drewnowskiej powinni związać z tyłu rączki i zabronić projektowania czegokolwiek, doszliśmy do czerwonej kostki i dalej przez dość nietypowe jak dla dziewczyn tereny, przez Teofilów dotarliśmy do ulicy Krajowej. Tam pod numerem piętnastym zaczęła się historia ośrodka umieszczonego w 1966 roku w zaniedbanych budynkach, które już wtedy (poza okresem wojny – ale to już inna historia) od ponad czterdziestu lat przeznaczone były wychowaniu dzieci i młodzieży. Teraz po budynkach nie ma śladu, ale jest miejsce na pamiątkowe zdjęcie.

20160513_120346Przez Okręglik, Chełmy, Las Łagiewnicki, Arturówek, Julianów zatoczyliśmy krąg i po blisko trzydziestu kilometrach, o czasie wróciliśmy do ośrodka. czy było fajnie? Myślę, że tak. Dziewczyny? Nie narzekały choć pewnie wolały by jazdę tylko po gładkim asfalcie. Ale tak w życiu nie jest o czym one doskonale wiedzą. Przecież nie są tu za przejście przez jezdnię na czerwonym świetle. O tym przekonałem się czytając pięćdziesięcioletnią historię ośrodka „Nasze wspomnienia 1966-2016”. Powiem Wam, umiłowani w Rowerze, że nie raz czytając książkę łezka mi się zakręciła w oku.

Pozwolę sobie na cytat jednego ze wspomnień wychowanek: „Sięgnęłam dna. Teraz z perspektywy czasu to widzę. Wtedy uważałam się za królową życia. Wieczna impreza alkohol, zakazane substancje, szemrane towarzystwo… Tak byłam wtedy kimś przez duże „K” (…) Nagle jakbym dostała w twarz. Koniec zabawy, zrobimy z Ciebie ludzi – usłyszałam. Długo się zapierałam, że nie ma takiej opcji, że mnie prawo nie dotyczy, że jestem ponad tym wszystkim (…) Nikt nie rodzi się będąc złym – otoczenie i wiele czynników zewnętrznych go kształtuje. Przekraczając próg ośrodka, każda z nas stała się taką nowo narodzoną osobą. (…) Czy było ciężko? Jasne, że było! Ze swawolnej osoby, musiałam stać się ułożoną, podporządkowaną osobą. (…) Zostałyśmy „rzeźbione” od nowa. Niektóre rzeźby po czasie pękły i znów stawały się nieoszlifowane, inne wciąż cieszą oczy  i serca swym pięknem…

20160512_162919

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...