08.08.2016

Uzupełnianie zapasów (miodu)

W szaleństwie końca lipca i początku sierpnia, w zalewającym mnie pocztowym spamie od gorącej Laury i namiętnej Pameli, które chcą mi pokazać niemal wszystko, setkach Kowalskich, Brown’ów, Nowaków chcących sprzedać mi patent na stanie się bogatym dzięki fantastycznym opcjom binarnym i środkom na potencję lub powiększenie, gdzieś między brązem Majki a szóstym miejscem Kasi Niewiadomej znalazłem chwilkę czasu na niedzielną przejażdżkę do pasieki. Nie robiłem „wydarzenia” na portalu, wiecie którym a jedynie pod koniec ubiegłotygodniowej wycieczki wspomniałem, że jadę i że jeżeli ktoś, coś gdzieś – to zapraszam. No i napisałem ze dwa zdania w poprzednim poście. To wszystko.

Do Mikołajewic pojechaliśmy we dwójkę z Bogdanem. Noga dzielnie mu podawała i nawet słowem nie wspomniał, że jego cała jazda to przejażdżki po „Zdrowiu” i wycieczki Zielonej Łodzi. Dowiedziałem się dopiero o tym już pod pasieką, gdy czekaliśmy w trójkę (dołączył do nas Tomasz) na przyjście gospodarzy (pod mikołajewickim kościołem trwał odpust). Nabyliśmy po słoiczku złocistej substancji, której ja używam niemal do wszystkiego i przepychając się między kramami z obwarzankami, lodami, wiatraczkami i muzyką disco-polo wyruszyliśmy w drogę powrotną.

Wiatr mieliśmy w plecy, ułatwiający i jazdę i rozmowę. A mówiliśmy między innymi o żywności. O miodzie właśnie i o chlebie porównując napakowane powietrzem, równo krojone bochenki, które prędzej się pokruszą niż zestarzeją i tym z prawdziwych piekarni czy też domów gdzie się piecze chleb do tej pory. Wspominaliśmy wyroby mleczarskie z lat dawnych (odkryłem niedawno sklep z masłem na wagę pachnącym śmietanką i  śmietaną o smaku… śmietany!), kiedy kostka masła miała 250 gram a nie 200 czy w promocji 170gram!

I tak na miłej pogawędce dojechaliśmy do Łodzi gdzie na Złotnie nasze drogi rozeszły się i mam nadzieję, że mój towarzysz podróży nie ma dzisiaj zakwasów.

To, że dziś pojadę ponownie na wyspę Hayling wcale nie było do końca takie pewne. Zadecydował o tym, jak to często w życiu bywa, ciąg przypadkowych zdarzeń: zapomniałem nazwy wyspy podczas kręcenia filmiku, dwa razy widziałem ją kiedy skręcałem z ...

Tangmere wielu Polakom kojarzy się przede wszystkim z pokaźnymi szklarniami, w których pracowali, pracują lub będą pracować. Lecz w Tangmere była w latach 1918 - 70 baza lotnictwa wojskowego. Zadecydował o tym, jak często bywa przypadek. W listopadzie 1916 roku, ...

Już od kilkunastu dni, żółte tablice informowały kierowców, że w niedzielę 10 września od poranka do południa zamknięte dla ruchu będą niektóre ulice i nadmorska promenada w Portsmouth. Powód? Triathlon, który właśnie dziś przy jednocyfrowej temperaturze rozgrywany był w morzu, ...