21.11.2016

Listopadowe kręcenie…

Prawie miesiąc minął od ostatniego, typowo rowerowego wpisu. Pisałem o sokach, trzęsieniu ziemi, składanym rowerze ale nie o jeździe. Myślicie, że nic się nie działo? Nic bardziej błędnego. Cały czas kręciłem ale… dookoła trzepaka. Parę wypadów do Lasu Łagiewnickiego, przejażdżki składakiem, wycieczki Zielonej Łodzi no i oczywiście codzienne, ba, kilkakrotne w ciągu dnia kręcenie na  „mieszczuchach”. Jak wiadomo rower publiczny jeździ do końca listopada by w grudniu, niczym niedźwiedzie udać się na mocno zasłużony sen zimowy, podczas którego (mam nadzieję) poszczególne egzemplarze będą wybudzane na remonty. Tego potrzebują jak kania dżdżu.

20161108_062134

W Łagiewnikach jak to w jesiennym lesie. Albo kolorowe liście szeleszczą pod kołami, albo w zależności od pogody, pomagają kołom poślizgać się na mokrej nawierzchni. Największa radocha jest oczywiście wtedy gdy po opadach mamy błoto, a jeszcze większa gdy chcemy się w nim utaplać. Tak od opon po kierownicę, od czubków butów po kask. Jazda po jesiennym lesie ma jeszcze jeden wymiar: las pachnie! Oczywiście nie wspominam zapachu takich miejsc jak parking na górce, od strony ulicy Strykowskiej, tam gdzie krokodyle czatują na tiry. Sam krokodyl w swym zielonym mundurze, w pozycji kucnej z wytrzeszczem oczu spowodowanym napinaniem części mięśni odpowiedzialnych za wydalanie wygląda nieco dziwnie. Coś za coś. Mamy utwardzone drogi dookoła zbiorników w Arturówku – nie mamy toi – toi na parkingu.

20161108_132346

Oczywiście nie mogę pominąć wyjazdów „celowych”, czyli po coś. Na terenie miasta sprawy załatwiam wspomnianym „mieszczuchem” a po za? No bo przecież trzeba od czasu do czasu przejechać się do zaprzyjaźnionej pasieki. Po pitny też. Nigdy nie robię większych zapasów. Jedni zbierają pieczątki, inni słoiki po miodzie, bo gdy się kończy jechać trzeba. Choćby mróz trzaskający czy ulewa potężna.

20161027_153617

Nie zapomniałem o Zielonej Łodzi. Gdy trzeba jechać – jadę. Nawet gdy oficjalnie nie prowadzę wycieczki. Oprócz kończącego sezon ogniska, wycieczki były dwie: Sebastiana „Śladami obiektów sportowych”, która przebiegała w niezbyt sprzyjających warunkach pogody, oraz wczorajsza, słoneczna, na którą rowerowo przyjechało sporo osób, bo jak na tę porę roku trzynastka pechowa nie jest.

20161113_120737Przejechaliśmy się (jechałem na nowym składaku) z parku Moniuszki do kolonii oficerskiej i domów budowanych w latach trzydziestych ub. wieku dla urzędników Banku Gospodarstwa Krajowego. Przed wojną to były peryferie miasta a teraz? Teraz mieliśmy przed sobą tereny uniwersyteckie, na których odwiedziliśmy kilka rzeźb prof. Jocza no i przejechaliśmy się przez dziedziniec Infosys -u, jednego z najnowszych i najbardziej architektonicznie udanych biurowców.

20161120_130645

Gdy w końcu dotarliśmy na cmentarz Doły, musieliśmy nieco poczekać na profesora, który dosłownie „urwał się” z wykładów by opowiedzieć nam o funeralnej rzeźbie w kwaterze, na której spoczywają łódzcy artyści. W tym czasie zebrała się spora grupa wycieczkowiczów pieszych, spieszących posłuchać pana Andrzeja.

20161120_141212Następna wycieczka Zielonej Łodzi wystartuje 18 grudnia, w samo południe z pod amfiteatru w parku julianowskim, na którą już dziś wszystkich chętnych serdecznie zapraszam. Niech noga podaje!

I znów ciężko było przenieść nogę, przez ramę. No, bo jak chcesz osiągnąć jakiś cel, pracujesz początkowo na dwa etaty. Powoli "rozkręca się" moja firma, której poświęcam czas popołudniami, po pracy i w weekendy. Czasem, w niedzielę, gdy nie mam ...

10.10.2018

Kolarskie spodenki

Kolarskie spodenki mają prawdopodobnie równą ilość zwolenników jak i przeciwników. Kiedyś, jeden z "kucharzących" po świecie dziennikarzy powiedział, że w obcisłym to on się nie widzi, bo wygląda "pedalsko". czy jakoś tak to określił, nie wiem, nie oglądałem jego programów ...

Powiało chłodem. Po sobotnich opadach, niedziela przywitała południową Anglię bezchmurnym niebem i pięcioma stopniami ciepła. Temperatura w ciągu dnia podpełzła do piętnastej kreski, by już około czwartej po południu zmusić mnie, po powrocie do domu, do założenia po raz pierwszy ...