12.12.2016

Łódź Fabryczna

Doskonale pamiętam ostatnią podróż na dworzec Łódź Fabryczna. Wracaliśmy z Vincenzo umordowani okrutnie. Dzień wcześniej wsiedliśmy z rowerami do wagonu sypialnego pociągu relacji St.Petersburg – Wilno. Później z Wilna jechaliśmy do granicy, z granicy do Warszawy a następnie jednym z pierwszych Dartów, do Łodzi. Nowoczesny skład zatrzymał się na peronie pierwszym. Wysiedliśmy i w ciepłą letnią noc buchnął smród uryny z podziemnych ubikacji. Bolesne przywitanie po trzytygodniowej jeździe rowerami przez sześć krajów. Było to ponad pięć lat temu.

 

Flirt Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej na trzecim peronie nowego dworca Łódź Fabryczna                                                                     

Wczoraj rano nie mogłem pojechać pierwszym składem ze Skierniewic. Pewnie to i dobrze bo oglądając relację z jego wjazdu na dworzec odniosłem wrażenie, że mimo przestrzeni było trochę ciasno. Dosiadłem Naparstka i parę minut po siódmej zjeżdżaliśmy windą na peron stacyjki ŁKA Łódź Marysin. Po paru minutach od strony Zgierza nadjechał pociąg. Podróż trwała dwadzieścia parę minut, Stoki, Widzew (zmiana kierunku), Niciarniana i wreszcie tunel. Do tej pory oglądałem go przejeżdżając rowerem przez torowiska tuż obok dawnej stacyjki obok stadionu Widzewa, dziś zagłębiliśmy się wreszcie w jego czeluść.

Rozbłysły światła a pociąg zwolnił. Pojawiły się perony przykryte dachem. Ruchome schody, pochylnie, winda, do wyboru. Decydujemy się na pochylnię. Z daleka widać, że do windy rower też się zmieści. Z głębokości 16 metrów wyjeżdżamy do hallu, osiem metrów wyżej. Jest masę przestrzeni i całość jest dobrze wykończona. Dworzec Łódź Fabryczna przeniósł nas do centrum Europy.

Hall, kasy, informacja, gastronomia

A jak wygląda dworzec na zewnątrz? Wychodzimy z dworcowej hali. Dopiero po chwili zorientowałem się, że nasilił się deszcz. No tak, przecież dach wybiega szmat drogi przed wejścia do wnętrza dworca. Ja, który nie byłem w tym miejscu od pięciu lat, gdybym codziennie z oddali nie widział wrośniętych w Łódź biurowców, hotelu, Łódzkiego Domu Kultury, gmachu telewizji czy też cerkwi, poczułbym się jak w obcym mieście. Nowe przystanki, układ ulic i dwa puste jeszcze place, na których ma być wybudowane nowe centrum miasta, to wszystko robi niesamowite wrażenie.

Jadę na Naparstku po jakże nowej, starej ulicy Kilińskiego, skręcam w Narutowicza a następnie Piotrkowską jadę na północ, w kierunku placu Wolności. Przed wjazdem na plac zatrzymuję się na chwilkę przy napisie. Jeszcze tylko fotka, która jakże trafnie oddaje mój stan. No bo jakże Ciebie nie kochać?

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...