19.03.2017

Prezentacje, których nie było…

Może jestem za stary, może nienowoczesny, ale gdy ktoś mnie zaprasza do siebie, to pod jego nieobecność nie zaglądam mu do lodówki, czy też do szafy. Gdy ktoś zaprasza mnie, bym opowiedział o podróżach, przyjeżdżam do niego przygotowany i przed czasem,  bo nie cierpię, jeżeli ktoś nie szanuje mojego czasu. Jeżeli jestem umówiony na 15.30, a sala (poprzednio przez dłuższy czas z czekającymi „na coś” ludźmi) jest zajęta i ktoś kończy (pozostawiając mi 15 minut) o 16.15 to coś jest nie tak.

Gdy następną prezentację mam zacząć w sąsiedniej sali o 16.30, bez jakiegokolwiek wsparcia technicznego ze strony zapraszającego, zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku, a o godzinie 16.45 trwa poprzednia prezentacja (zostało mi 30 minut na 90 zdjęć), to niestety – studencki kwadrans minął i wk….y wychodzę. Nie było osoby, która mnie zaprosiła, miała wolne więc nie mam do niej pretensji, lecz ktoś odpowiedzialny chyba pozostał. Choć ani technika, ani hostessy nie dostrzegłem.

Nie, nie myślcie, że to Majorka, Malta czy Cypr. To w dalszym ciągu Anglia, wyspa skąpana od wielu tygodni w słońcu i upałach. Rower? Tak, ale tylko wcześnie rano, bowiem w dalszym ciągu jazda w południe staje się mało przyjemna. ...

21.07.2018

Guacamole

Moje guacamole jest proste niczym konstrukcja cepa: cztery (bo tyle miałem) awokado (dojrzałe), dwa ząbki czosnku (bo lubię), jedna papryczka chilli (bo też lubię), trochę oliwy ("na oko"), sól (do smaku). I co? A do blendera wszystko! I co? I ...

21.07.2018

Angielskie upały

Uff... . Dziś w nocy spadło wreszcie kilka kropli deszczu. Co prawda nie zrobiło się chłodniej i dalej nocne temperatury przypominają raczej dzienne, ale chociaż trawniki dostały namiastkę wilgoci. Gdzie się podziały te słynne angielskie trawniki? Zieleń zamieniła się w ...