19.03.2017

Prezentacje, których nie było…

Może jestem za stary, może nienowoczesny, ale gdy ktoś mnie zaprasza do siebie, to pod jego nieobecność nie zaglądam mu do lodówki, czy też do szafy. Gdy ktoś zaprasza mnie, bym opowiedział o podróżach, przyjeżdżam do niego przygotowany i przed czasem,  bo nie cierpię, jeżeli ktoś nie szanuje mojego czasu. Jeżeli jestem umówiony na 15.30, a sala (poprzednio przez dłuższy czas z czekającymi „na coś” ludźmi) jest zajęta i ktoś kończy (pozostawiając mi 15 minut) o 16.15 to coś jest nie tak.

Gdy następną prezentację mam zacząć w sąsiedniej sali o 16.30, bez jakiegokolwiek wsparcia technicznego ze strony zapraszającego, zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku, a o godzinie 16.45 trwa poprzednia prezentacja (zostało mi 30 minut na 90 zdjęć), to niestety – studencki kwadrans minął i wk….y wychodzę. Nie było osoby, która mnie zaprosiła, miała wolne więc nie mam do niej pretensji, lecz ktoś odpowiedzialny chyba pozostał. Choć ani technika, ani hostessy nie dostrzegłem.

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...