21.07.2018

Angielskie upały

Uff… . Dziś w nocy spadło wreszcie kilka kropli deszczu. Co prawda nie zrobiło się chłodniej i dalej nocne temperatury przypominają raczej dzienne, ale chociaż trawniki dostały namiastkę wilgoci. Gdzie się podziały te słynne angielskie trawniki? Zieleń zamieniła się w słomkową żółć przypominającą raczej kolorem ścierniska. A propos ściernisk, nawet się nie obejrzałem, jak nastał (przynajmniej tu, na południu) czas żniw. Na bocznych, wiejskich drogach asfalty pokryły się warstwą rozjeżdżonej ziemi (daleko tu do Szwajcarii i ich czystych, betonowych, polnych dróg) i tylko czekać radośnie ustawionych znaków ostrzegających o śliskiej nawierzchni. A nawierzchnie?

Na wielu odcinkach remontowane (nie wiedzieć czemu) za pomocą mieszaniny jakiejś emulsji z drobniutkim tłuczniem powodującej, że dla samochodów droga stała się głośna – dla rowerów (szosowych) nierówna, po trwających już ponad trzy tygodnie upałach, zaczęły się „pocić” i to dziwne lepiszcze widoczne z dala niczym koleiny „mlaszcze”gdy się po nim jedzie.

Na rower najlepiej wsiąść o świcie, bo w południe, przy prawie trzydziestu stopniach jazda staje się mało przyjemna, a w moim przypadku powrót z pracy, w której będąc w szklarni wytapiam dodatkowe hektolitry potu. W angielskie upały nawet odpływ (mam takie wrażenie) stał się silniejszy i z szerokiej, ponad kilometrowej zatoki pozostaje tylko wąska struga wody.

No, ale dość narzekania, jest sobota, przed siódmą więc dobry czas, by wsiąść na rower i pojechać na wycieczkę. Najlepiej w nieznane. Na północ? Może. Ale myślę, że i tam dogonią mnie w ciągu dnia niespotykane tu, na wyspach angielskie upały.

 

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...