04.09.2018

Dookoła Hampshire. Etap drugi.

Etap drugi, mojego przejazdu dookoła hrabstwa Hampshire, to krótki odcinek przez zurbanizowane tereny nadbrzeżne z Southsea do Gosport. Krótki, bowiem od pewnego czasu czuję jak moje ścięgno Achillesa w prawej nodze, przypomniało mi o swoim istnieniu. To skutek tego, że parę lat temu zapomniałem o przeczytaniu swojego numeru pesel i ruszyłem bez rozgrzewki, w chłodny poranek, przez most na Wiśle w Grudziądzu. Wiecie, była piękna mgła, przez którą przebijało się słońce i kratownica mostu osnuta oparami… . Do tego kilku cyklistów wyłania się z mgły. No, ten widok wart był paru fotek oraz kontuzji nogi. No, ale do rzeczy, Southsea, gdzie mieszkam, wzięła swą nazwę od zamku wybudowanego przez Henryka VIII w obawie przed atakami od strony kontynentalnej Europy.

Southsea to teraz „miasto w mieście”, częściowo zabudowane przez wille i wolno stojące domy, częściowo przez typowe, angielskie szeregowce, w których mieszkali kiedyś stoczniowcy. Od strony „waterfront”witają przepływające statki liczne hotele i pensjonaty oddzielone od ciągnącej się przez parę kilometrów plaży bulwarem i parkami.

Dalej, na zachód mamy forty, fragmenty dawnych miejskich murów i zabudowania Old Portsmouth, kolebkę zajmującego obecnie całą wyspę i okoliczne wzgórza miasta. Portsmouth to drugi co do wielkości (po Southampton) port hrabstwa Hampshire. Baza Royal Navy, terminale promowe (Francja, Hiszpania), terminal kontenerowy.

Częściowo tereny portowe otoczone są starym murem z rozmieszczonymi co jakiś czas stanowiskami strzelców. W Portsmouth znajdowała się (i znajduje) niemal „od zawsze” stocznia remontowa marynarki wojennej. Dlatego też miasto doznało sporych zniszczeń podczas niemieckich bombardowań ostatniej wojny.

Opuszczam tereny portowe i przez Nord End kieruję się do jednego z kilku mostów łączących wyspę ze stałym lądem. Po kilku kilo… milach jestem w Port Solent. To bogate osiedle charakteryzuje to, że z części domów, z ogródków wychodzi się pomostami bezpośrednio do zacumowanych jachtów czy motorówek. Stąd też mamy ładny widok na położony po drugiej stronie zatoki zamek Portchester wybudowany w miejscu dawnego fortu rzymskiego (pisałem o nim w ubiegłym roku).

Mieszkając w Port Solent należy czasami uzbroić się w cierpliwość i odstać swoje w kolejce przy śluzie. Tutejsze pływy powodują, że nie zawsze możesz wyjść z mariny kiedy chcesz, ale kiedy pozwoli ci na to natura. A zanim dopłyniesz do portu w Portsmunth i dalej cieśniną Solent na pełne morze, możesz podziwiać mury obronne podzamcza.

Aż do Gosport, gdy tylko zbliżysz się do zatoki, spotkasz pomosty z zacumowanymi łodziami. Pomosty oczywiście nie są przytwierdzone do dna, lecz jedynie zacumowane. Na palach (zdjęcie) widać dokąd sięga woda podczas przypływu.

Dzisiejszy, drugi etap przejażdżki dookoła Hampshire kończę w Gosport widokiem tutejsze klify. Stąd popłynę promem na drugą stronę zatoki, do Portsmouth.

 

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...