Europa

Od niedzielnego poranka dwa czy trzy portale pogodowe ostrzegają Anglików, że jutro ma padać śnieg. Tak było też po południu, wieczorem, w poniedziałkowy poranek, południe, wieczór. Owszem, pojawiły się chmury, z których mógłby padać śnieg, ale przy temperaturze oscylującej w ...

Miało być troszeczkę inaczej. Każda jazda od maja ubiegłego roku, to jazda indywidualna i na pewno nie ogranicza mnie czas. Chce - depnę, nie chcę - jadę spokojnie, pięta palce. Dziś pomyślałem sobie, że troszkę przeciągnę się po górkach, by ...

Rozkręcanie osiemnastki przebiega u mnie bardzo opornie. Przeziębienie z pierwszych dni roku wyeliminowało mnie na pierwsze dwa tygodnie z jazdy. Do tego wyjazd i powrót z pracy praktycznie po ciemku. No i jeszcze trzy wolne od pracy dni zniewolił deszcz... ...

Kiedy ostatnio byłem w Londynie? Już nie pamiętam pięć, może sześć lat temu. Na rowerze? Tym razem nie. Pojechałem do mojej córki z krótką wizytą. To przecież tylko dwie godziny jazdy pociągiem czy też autobusem z Portsmouth. No właśnie. W ...

26.11.2017

I po listopadzie…

Można napisać, że 26 listopada mam już po rowerowym listopadzie, ba praktycznie dla mnie jest już po pierwszym, angielskim sezonie, bowiem za tydzień weekend spędzam z córką, a 16 grudnia jadę na zasłużony wypoczynek. Może pojeżdżę chwilę po prawej stronie ...

Kolumna Nelsona w Portchester, a właściwie tuż nad miasteczkiem, na wzniesieniu Portsdown Hill nie była moim dzisiejszym celem. Myślałem, że podjadę sobie po raz kolejny na wzniesienie, moją jedną z niewielu dróg, na których znak ostrzega przed 10% podjazdem (zjazdem), ...

05.11.2017

Na dachu Portsmouth

Dziś króciutka (bo zimno) przejażdżka tuż poza wyspę Portsea by po raz kolejny znaleźć się na dachu Portsmouth, tym razem z normalnym aparatem, który może lepiej przybliżyć charakterystyczne obiekty miasta. Dlaczego na dachu? Bowiem wyjeżdżając z wyspy, natrafiamy od razu ...

Kolejny już miesiąc, szósty, tym razem wypadło na październik, został bezlitośnie i zdradziecko rozjechany kołami roweru. Roweru poruszającego się po lewej stronie szosy. Może w tym miesiącu nie było tego rozjechania aż tak wiele, ot kilka przejażdżek do pracy (sześćdziesiąt ...

To, że dziś pojadę ponownie na wyspę Hayling wcale nie było do końca takie pewne. Zadecydował o tym, jak to często w życiu bywa, ciąg przypadkowych zdarzeń: zapomniałem nazwy wyspy podczas kręcenia filmiku, dwa razy widziałem ją kiedy skręcałem z ...