19.08.2018

Placki ziemniaczane z kapustą

Za moim współlokatorem (za mną zresztą też) od dawna „chodziły” placki ziemniaczane. W Polsce robiłem je dość często. Po prostu tarłem ziemniaki na placki w moim magicznym kombajnie. Wczoraj niestety musiałem utrzeć je ręcznie. Na szczęście nie musiałem ich obierać, wyręczył mnie Czesiek. On też do normalnego przepisu, zaproponował „szczeciński” dodatek: kapustę kwaszoną (niestety kiszonej tutaj nie ma).  Tak więc do dwóch kilogramów ziemniaków, dodaliśmy słoik (900 g) kapusty (posiekałem ją na drobno), trzy cebule, cztery ząbki czosnku, pół kilo mąki pszennej i trzy jajka. O soli i pieprzu nie wspomnę.

Wymieszałem to wszystko dość dokładnie za pomocą ręki (nie grzebałem wcześniej przy rowerze ani w… żart oczywiście!). Gotowe ciasto na placki ziemniaczane odstało sobie grzecznie pół godzinki. Według mnie gluten z mąki i skrobia z ziemniaków miały czas by stworzyć dostateczne „lepiszcze”.

Do smażenia używałem oleju słonecznikowego. No cóż, taka ilość ciasta starczyła nam na dwa dni! Co dziwnego, ziemniaki z reguły ciemnieją. Angielskie jakoś nie chciały na drugi dzień zmienić koloru i po lekkim przemieszaniu ciasto wyglądało jak dopiero co zrobione. Wiecie co? Ten dodatek kapusty do utartych na placki ziemniaków… r e w e l a c j a! Żarliśmy bez dodatków!

 

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...