19.08.2018

Placki ziemniaczane z kapustą

Za moim współlokatorem (za mną zresztą też) od dawna „chodziły” placki ziemniaczane. W Polsce robiłem je dość często. Po prostu tarłem ziemniaki na placki w moim magicznym kombajnie. Wczoraj niestety musiałem utrzeć je ręcznie. Na szczęście nie musiałem ich obierać, wyręczył mnie Czesiek. On też do normalnego przepisu, zaproponował „szczeciński” dodatek: kapustę kwaszoną (niestety kiszonej tutaj nie ma).  Tak więc do dwóch kilogramów ziemniaków, dodaliśmy słoik (900 g) kapusty (posiekałem ją na drobno), trzy cebule, cztery ząbki czosnku, pół kilo mąki pszennej i trzy jajka. O soli i pieprzu nie wspomnę.

Wymieszałem to wszystko dość dokładnie za pomocą ręki (nie grzebałem wcześniej przy rowerze ani w… żart oczywiście!). Gotowe ciasto na placki ziemniaczane odstało sobie grzecznie pół godzinki. Według mnie gluten z mąki i skrobia z ziemniaków miały czas by stworzyć dostateczne „lepiszcze”.

Do smażenia używałem oleju słonecznikowego. No cóż, taka ilość ciasta starczyła nam na dwa dni! Co dziwnego, ziemniaki z reguły ciemnieją. Angielskie jakoś nie chciały na drugi dzień zmienić koloru i po lekkim przemieszaniu ciasto wyglądało jak dopiero co zrobione. Wiecie co? Ten dodatek kapusty do utartych na placki ziemniaków… r e w e l a c j a! Żarliśmy bez dodatków!

 

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...