17.09.2018

Muzeum poduszkowców. Dzień otwarty

Czy jechać kolejny etap dookoła Hampshire, czy może podjechać tylko do Southampton obejrzeć Queen Mary 2? Wątpliwości rozwiał portal, no wiecie który. Muzeum poduszkowców zamieściło informację, że niedziela, 16 września to dzień otwarty. Świadomie na dniu otwartym byłem dwa razy: pierwszy i ostatni. Łódzka noc muzeów dostarczyła mi tyle atrakcji typu: problemy z parkowaniem, stanie w długich kolejkach, ścisk, krzyki, które skutecznie mnie odstraszyły od darmówek. Tu, na darmowe zwiedzanie trafiłem w katedrze w Winchester (nieświadomie) i w muzeum poduszkowców (całkowicie świadomie).  No cóż, ludzi było dużo.

Jak dla mnie stanowczo za dużo. Gdy byłem tu na wiosnę ludzi było zdecydowanie mniej. Teraz dodatkową atrakcją były modele poduszkowców, których para, ku uciesze dzieci i dorosłych dzieci, śmigała po asfalcie.

W brzuchu „Księżniczki Anny” znalazła swe miejsce wystawa obrazów o tematyce… no właśnie, o tematyce latania, ale znacznie wyżej. Chyba wszystkie obrazy przedstawiały samoloty. Po godzinie zwiedzania postanowiłem ukarać się za „darmówkę”. Zafundowałem sobie długi podjazd na Portsdown Hill. Tym razem nie pokażę Wam umiłowani w Rowerach widoku na Portsea, lecz w odwrotnym kierunku, na północ, na wzniesienia, których część znajduje się już na terenie South Downs National Park.

I tak, korzystając ze słonecznej, ciepłej niedzieli wypoczywaliśmy ze „Spesiem” na dachu Portsmouth. Do następnego! I niech noga podaje!

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...