31.05.2014

Z plecakiem na plecach

Jak do tej pory starałem się unikać plecaków bo: plecy się pocą, podwyższa się środek ciężkości, ograniczają ruch. No ale jak się jedzie na szosówce? Teoretycznie mam bagażnik montowany do sztycy, na którym od biedy można przewieźć do 7 kilogramów. Mam też szelki Ortlieb’a dostosowane do wożenia sakwy na plecach. Jest to jednak dość duża rzecz i najczęściej woziłem w niej klasyczny, wielki odtwarzacz dvd. Worek? Mam dwa. Jest dobry jeżeli wieziemy w nim coś miękkiego, ale dość duży aparat fotograficzny? Horror! Kilka dni temu dostałem do przetestowania plecak firmy marbo  

Miałem do wyboru większe i mniejsze modele. Wybrałem ten http://www.marbo.pl/product-pol-13256-Plecak-sportowy-na-rower-jogging-basen-lub-silownie-z-miejscem-na-kask-czerwony.html , który posiada kieszeń do włożenia kasku. Fajny patent, nie musisz po zejściu z roweru nieść go w ręku czy na głowie – po prostu wsuwasz go do kieszeni i zapinasz. Początkowo wydawało mi się, że kieszeń jest… może nie za płytka lecz za szczupła. Kaski nie wchodzą do samego dna i to niezależnie czy mają daszek czy nie, czy są profesjonalne czy marketowe. Lecz po zapięciu okazało się, że do kieszeni można pod spód wsunąć rękawiczki czy bandamkę a kask i tak nie wyleci.

Materiały, których użyto do jego produkcji są bardzo wysokiej jakości; loga poszczególnych producentów komponentów są umieszczone na dodatkowej metce. Posiada oczywiście elementy odblaskowe, które zauważyłem przy zgaszonym świetle i włączonym telewizorze. Na zdjęciu efekt potęguje lampa błyskowa.

Pojemność? Nie powiem wam jak to wygląda w litrach. Udało mi się włożyć do niego cztery koszulki kolarskie, cztery pary spodenek, portfel, trzy paczki ciasteczek i pewnie gdybym chciał, to jeszcze jakieś pierdółki udałoby się wcisnąć. Nie miałem włożonego worka na wodę (nie ma w wyposażeniu ale jest na niego dodatkowa kieszeń) bo… jestem bałaganiarzem i nie pamiętam gdzie go wsadziłem!

No a teraz koniec teorii, przechodzimy do praktyki. Miodek mi się kończy i mam ochotę pojechać po niego na szosóweczce. Zakładam lidl-owską koszulkę kolarską (też dostałem ją do testów i za parę dni przedstawię wam jak się sprawuje po roku użytkowania), dopasowuję szelki i jadę. Spodnia część plecaka ma jakąś membranę, która powoduje, że nie czuję potu. Tak prawdę mówiąc, w ogóle nie czuję, że mam plecak. W pasiece pakuję słoik i z około dwukilogramowym obciążeniem (plus 600 gram plecaka) jadę do domu.

Dopiero pod koniec jazdy, po ponad 60-ciu kilometrach jazdy czuję lekki ciężar. No tak, nie jeździłem dawno z plecakiem. Miód dojechał w całości, ale jest jedna niespodzianka: właśnie dlatego założyłem tą a nie inną koszulkę. Z przodu, od szelek koszulka jest zaciągnięta. I tego się troszeczkę spodziewałem. Widziałem już wielu kolegów ze spillingowanymi koszulkami. Od szelek właśnie. Czyżby plecaki nadawały się jedynie do jazdy w bawełnie czy polarach? Kiedyś pojadę z nim w teren, tak po deszczu. Sprawdzę jakość materiału i spieralność błota.

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...