29.05.2019

Fasolka szparagowa. I naleśniki.

Lubicie fasolkę szparagową? A naleśniki? My tak. Fasolka szparagowa jest ulubionym warzywem Kalinki. Może jeść ją, do tej pory pod jednym warunkiem: z ziemniakami i jajkami sadzonymi. A ja? Ja jak zwykle lubię wymyślać. Dziś wymyśliłem, że nie będzie ziemniaków. A jajka? Tak. Roztrzepane z mlekiem i mąką, z dodatkiem oliwy i soli i usmażone na patelni. Po prostu – naleśniki! Usmażyłem ich tuzin i… wsiadłem na rower. Nie wiem, jak u Was, umiłowani w rowerach, ale u mnie gdy tylko wyprowadziłem rower na spacer zaczął padać przenikliwy, fryzjerski deszczyk. Taki, co to wciśnie się w każdy zakamarek potęgując chłód od morza.

Naleśniki jak naleśniki. Do zwijania, czyli bez gazowanej wody lecz z mlekiem.

Wróciłem więc, zziębnięty, termometr pokazywał (o zgrozo!) jedynie 10 stopni i po spożyciu kolejnego już dziś espresso, zająłem się montażem obiadku. Zblanszowałem fasolkę szparagową, starłem na dużych oczkach, słuszny kawałek trzyletniego cheddara i układałem na naleśnikach po kilka strąków fasolki, posypywałem serem i rolowałem.

Zostało mi jeszcze kilkanaście strąków fasolki, więc postanowiłem położyć je na wierzch zrolowanych naleśników. Podobnie zrobiłem z resztą sera. wyprodukowałem w ciągu paru minut sos śmietanowo czosnkowy (Kalinka) i pomidorowy z chilli (dla mnie). Co było dalej? Pojechałem po moją kochaną, zrobiłem regulaminowy spacer wzdłuż plaży (10.000 kroków) i po powrocie do domciu spożyliśmy (za pomocą paszcz) zapieczone naleśniki. Kalinka powiedziała, że w skali od 1 do 10 bylo pełne 10. Mnie też smakowało. Zwykła fasolka szparagowa i zwykłe naleśniki, ale danie wyszło niezwykłe.

Skonstruowane 🙂

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...