25.09.2011

Żuławy Wkoło

Sobotę z Jurkiem Sz. spędziliśmy na Żuławach, na kolejnym maratonie z cyklu „Żuławy wokoło”. Tak jak poprzednia impreza ta również była perfekcyjnie zorganizowana. Począwszy od startu, aż do samej mety większość trasy była zabezpieczona przez policję, strażaków i wolontariuszy. Bufety rozmieszczone na trasie dostarczały nam jedzenie i napoje. Gminy, które je zabezpieczały postarały się o odpowiednią oprawę (kuchnia regionalna, stroje). Jedynym cieniem na imprezie był stan dróg na długiej (170 km) trasie. Ostatnie czterdzieści kilometrów to droga przez mękę i żałuję, że dzień wcześniej założyłem szosowe koła. I właśnie ten odcinek będę pamiętał długo. Nie zabrakło oczywiście wiatru, w większości bocznego i przeszkadzającego. No cóż, Żuławy. Na trasie często mijałem domy budowane jeszcze przez Olendrów z charakterystycznymi gankami (pisałem o nich w ubiegłym roku w relacji z rajdu organizowanego przez „Szuwarka”). Szczerze mówiąc tym razem dostałem trochę w kość i przyznam się Wam, że gdy jadąc wzdłuż wiślanego wału zza zakrętu wyłoniła się kratownica tczewskiego mostu poczułem ulgę. Na szczęście w drodze powrotnej do Łodzi nie było korków, a i muzyka serwowana przez Pawła Meca („Pink Floyd”) doprowadziła nas szczęśliwie do domów. Pozostało jeszcze zawieszenie pamiątkowego medalu z imprezy na „rowerowej” ścianie.

Ciemno, jeszcze nie zapalono światła…

I znów ciężko było przenieść nogę, przez ramę. No, bo jak chcesz osiągnąć jakiś cel, pracujesz początkowo na dwa etaty. Powoli "rozkręca się" moja firma, której poświęcam czas popołudniami, po pracy i w weekendy. Czasem, w niedzielę, gdy nie mam ...

10.10.2018

Kolarskie spodenki

Kolarskie spodenki mają prawdopodobnie równą ilość zwolenników jak i przeciwników. Kiedyś, jeden z "kucharzących" po świecie dziennikarzy powiedział, że w obcisłym to on się nie widzi, bo wygląda "pedalsko". czy jakoś tak to określił, nie wiem, nie oglądałem jego programów ...

Powiało chłodem. Po sobotnich opadach, niedziela przywitała południową Anglię bezchmurnym niebem i pięcioma stopniami ciepła. Temperatura w ciągu dnia podpełzła do piętnastej kreski, by już około czwartej po południu zmusić mnie, po powrocie do domu, do założenia po raz pierwszy ...