Nasz profil na Facebook.com - polub nas

Najnowsze wpisy archiwum wpisów »

Architektura i rzeźba

Data dodania: 25.07.2016
Kategoria: Nasze podwórko

Wczorajsza, upalna wycieczka niedzielna (24.07), była kolejną, na której mogliśmy gościć Andrzeja Jocza, rzeźbiarza i wykładowcę. Tym razem, startując z Parku Poniatowskiego (amfiteatr) zapoznaliśmy się z bryłą kościoła przy ulicy Łąkowej i modernistycznym gmachem szpitala WAM, który mimo upływu lat (79) do dziś zachwyca swą prostotą i funkcjonalnością. Ale to nie koniec. Blisko trzydziestoosobowy peleton popedałował w stronę Karolewa i Retkini. Po drodze nie sposób ominąć budynku dawnej stacji Łódź Karolew, wybudowanej w 1902 równolegle z dworcem Łódź Kaliska. Lata świetności stacja w „carskim stylu” przeżyła przed I Wojną Światową, a schyłek jej działalności przypada na lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku.

czytaj dalej - Architektura i rzeźba

Kolarskie buty – naprawa

Data dodania: 19.07.2016
Kategoria: Nasze podwórko

Szewców u nas już wielu nie zostało bowiem przy masówce nie opłaca się (podobno) specjalnie naprawiać. Ja miałem już dwa razy problem z moim stadkiem kolarskich butów (5 par + sandały SPD). Szczerze mówiąc to chyba żadne z moich cywilnych butów nie kosztowały tyle co jedna para tych na rower. Najczęstszym problemem jest rozchodzenie się siateczki na zgięciach palców. Postanowiłem oddać je do szewca, a właściwie do Pani Szewc, która poratowała mi jedną parę specialized’ów a później zrobiła podobny zabieg z poczciwymi shimano.

czytaj dalej - Kolarskie buty – naprawa

Curry moje…

Data dodania: 19.07.2016

Lubicie curry? Ja tak. Najlepiej by było uprażyć wszystkie przyprawy samemu, ale kiedyś trafiłem w sklepie fajną pastę curry. Do tego dodałem gotowej mieszanki z „papierka”. Pod koniec tygodnia pisałem Wam o łodydze z kalafiora, która stanowi blisko 1/3 kupowanego kwiatu. Jak pamiętacie posiekałem „resztki” i zostawiłem na durszlaku. Co było dalej? Otóż do duszącej się cebulki dorzuciłem tak oprawione, kalafiorowe łodygi, pokrojone na ćwiartki młode ziemniaki w łupinkach, trzy ząbki czosnku. Po lekkim posoleniu przykryłem warzywa pokrywką i… zapomniałem na kilkanaście minut.

czytaj dalej - Curry moje…

Jazda indywidualna nie na czas

Data dodania: 18.07.2016
Kategoria: Polska

Bo w ogóle miało być całkiem inaczej. W nocy, z czwartku na piątek miałem ruszyć nad Bałtyk drogi (dosłownie i w przenośni). Tak na raz. Tylko by zamoczyć paluchy w pewnie zimnej wodzie, utaplać się w piachu, przespać gdzieś na nadmorskiej plaży i wrócić pociągiem do domu. Spakowałem mój namiocik – mumię, śpiwór, założyłem Spesiowi reflektor do jazdy przez parę godzin do świtu i… przed północą obudził mnie deszcz grający w rynnie, wystukujący rytm na parapecie. Ruszyć z domu w deszczu? Jak miałem -dzieści pewnie bym tak zrobił, ale -siąt? Nie muszę nikomu udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Przewróciłem się na drugi bok.

czytaj dalej - Jazda indywidualna nie na czas

Kwiat… kalafiora, a łodyga?

Data dodania: 15.07.2016

Kalafior. Przeważnie jadamy tylko białą (lub zieloną) część, ale przecież najczęściej kupujemy go z kawałkiem łodygi, czy wręcz z liśćmi otaczającymi bardziej lub mniej rozrośnięty kwiat. Najczęściej lądują one w koszu na śmieci jako zbędny dodatek. Czy można je wykorzystać? No pewnie! Ponieważ najczęściej kalafiora (podobnie jak brokuła) gotuję na parze, gotowałem również fragmenty łodygi, które później za pomocą blendera przerabiałem na zupę – krem (ale to inna bajka). Pewnego dnia obejrzałem inny patent na gotowanie kalafiora w programie James’a Oliver’a, w którym on też wykorzystywał  łodygę.

czytaj dalej - Kwiat… kalafiora, a łodyga?

Zupa cebulowa w plenerze…

Data dodania: 11.07.2016

Jak już wczoraj wspomniałem, gdybym był we Francji, najprawdopodobniej za niedługi czas wracałbym z trasy i po prysznicu pewnie gotowałbym banalne spaghetti z sosem pomidorowym (stoją jeszcze gotowe na stole w kuchni, czas je sprzątnąć), ale jak Francja, to może zrobiłbym na kolację, przykładowo oczywiście, zupę cebulową? A dlaczego nie ugotować jej teraz i to w plenerze? Biorę wszystko tak, jak bym brał to z sakwy (za wyjątkiem deski do krojenia – tak dużą biorę tylko do dużego namiotu) i idę w plener. Przy okazji, czas ugotować w moim garnku od zestawu Kelly Kettle.

czytaj dalej - Zupa cebulowa w plenerze…
Zapraszam do zakupu moich książek! Wejdź na: Sklepik rowerologii
Hello. Add your message here.