Nasz profil na Facebook.com - polub nas

Najnowsze wpisy archiwum wpisów »

Kruklanki po raz dziesiąty…

Data dodania: 27.09.2016
Kategoria: Polska

Tak, to już po raz dziesiąty umiłowani w Rowerach spotkali się w Kruklankach. Nie, nie byłem na wszystkich rajdach. To był mój… czwarty a może piąty raz. Od początku są Sławek, Witosław no i jako uczestnik Krzysiek. Ten rajd wymyślony przez dwóch pierwszych, rozpropagowany dodatkowo przez Krzyśka przyciąga jak magnes. Pamiętam, gdy było nas trzydzieści, może czterdzieści osób a teraz? Teraz na liście zapisanych było blisko sto trzydzieści osób! Mazurskie legendy, które rajd ma w swej nazwie być może są właśnie tym magnesem ale najważniejsza jest atmosfera jaka tu panuje.

czytaj dalej - Kruklanki po raz dziesiąty…

Silikonowy garnek

Data dodania: 12.09.2016
Kategoria: Testy

Umiłowani w rowerach, lubicie gotować na trasie? Ja tak. Lubię też pakować się coraz bardziej minimalistycznie. Wiadomo, że z garnka można zjeść, ale garnek w sakwie ma spore rozmiary. Można w nim oczywiście przewozić różne rzeczy ale przy malutkiej sakwie (jak na paro- dniowe wypady przykładowo mój Topeak z „uszami”) jest za wąski na garnek. Silikonowe garnki widziałem po raz pierwszy na targach turystycznych, u Huberta na stoisku sklepu „Everest” z ulicy Piotrkowskiej w Łodzi (dawniej: „Horyzont”). Po raz drugi zobaczyłem go w sklepie i… stwierdziłem, że musi być mój!

czytaj dalej - Silikonowy garnek

Sześćdziesiąte urodziny ŁKTK

Data dodania: 11.09.2016

Przed dwoma godzinami wróciłem z urodzinowego rajdu Łódzkiego Klubu Turystów Kolarzy. To już sześćdziesiąt lat! Mój pierwszy kontakt z klubem miał miejsce pod koniec lat… sześćdziesiątych ubiegłego wieku! Miałem wtedy kilka lat i pamiętam jak rodzice zabrali mnie na zebranie. Przy długim stole przykrytym zielonym suknem siedziało wtedy masę ludzi. Później, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych jeździłem w konkurencyjnym klubie, na łódzkim Polesiu. Od 1982 roku miałem długą przerwę i dopiero na początku obecnego wieku zacząłem ponownie jeździć na rowerze. Ponowny kontakt z klubem nastąpił dziesięć lat temu na jego pięćdziesiątych urodzinach. Wtedy też pojechałem na rajd z ojcem.

czytaj dalej - Sześćdziesiąte urodziny ŁKTK

Co ma wspólnego Bona Sforza i Mussolini, a Piłsudski z „glanem”?

Data dodania: 08.09.2016
Kategoria: Polska

Stojąc na tarasie widokowym wrocławskiego lotniska troszeczkę zazdrościłem im tego ruchu. Odprawiały się bodajże trzy samoloty w różnych kierunkach Europy a ja czekałem aż biało – granatowy Boeing zaparkuje na płycie postojowej. Po kilkunastu minutach w drzwiach pojawił się Vincenzo, a tuż za nim Terry. Oboje ciągnęli wielkie pudła mieszczące rowery. Tak, w tym roku pobrykamy przez szesnaście dni po Polsce. W planach był jeszcze Litwa i Ukraina, ale plany to jedno, a życie drugie, bo w ubiegłym roku planując naszą podróż pod roboczym tytułem „Śladami Bony Sforzy w Polsce”nie przewidziałem, że przylecą do Wrocławia a odlatywać będą z Krakowa.

czytaj dalej - Co ma wspólnego Bona Sforza i Mussolini, a Piłsudski z „glanem”?

Mam na imię Steps. Shimano Steps. część 2

Data dodania: 03.09.2016
Kategoria: Testy

–  Gdy otworzyłeś karton, trochę się zdziwiłem. Prawie łysy facet pewnie już po pięćdziesiątce, z nożem w ręku i z lekkim przerażeniem w oczach patrzy na mnie usiłując wyciągnąć z pudła moją dość ciężką ramę.

–  Miałem podobne wrażenie. Otwieram to cholernie ciężkie pudło, a w nim stoisz Ty, owinięty w bąbelkową folię. Pomyślałem, mam jechać na „damce”? No i pierwsze co zauważyłem to, że nie masz koszyczka na bidon, że jesteś jakimś „mieszczuchem”, na którym mam jechać w Polskę i to na dwa tygodnie, z Włochami, którzy przyjadą na szosówkach z zamontowanymi tymczasowo bagażniczkami na lekkie sakwy.

czytaj dalej - Mam na imię Steps. Shimano Steps. część 2

Mam na imię Steps. Shimano Steps.

Data dodania: 02.09.2016
Kategoria: Testy

Dzień dobry. Pozwólcie, że się przedstawię: mam na imię Steps. Shimano Steps. Towarzyszyłem przez szesnaście dni temu łysemu, który teraz siedzi przy klawiaturze. Mam nadzieję, że przedstawi mnie dobrze – słyszałem, że mnie chwalił. Ma rację! Praktycznie jedyną wadę jaką znalazł i ja o niej też wiedziałem to mój brak koszyczka na bidon ale jak widzicie na zdjęciach jakoś sobie z tym poradził, a przecież w słońcu i deszczu przejechaliśmy razem 1230 kilometrów. I nie zawiodłem go ani razu.  Na dzisiaj pokażę Wam, umiłowani w rowerach moje fotki. Prawda, że ładny jestem?

czytaj dalej - Mam na imię Steps. Shimano Steps.