27.04.2020

Cudze chwalicie…

… i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka z ŁKTK. Dziękuję za wieloletnią współpracę, a Mirkowi życzę powodzenia (dokumentację przekażę Ci gdy sytuacja stanie się normalna i wpadnę do Polski). A wracając do tematu, cudze chwalicie… kiedyś napisałem post pod tym samym tytułem. Wtedy dotyczył (a było to w 2005 lub w 2006 roku) on makiety pomnika znajdującego się w szydłowieckiej synagodze, a który stał w… Łodzi „Wie Pan, w parku tak coś mi się z rybami kojarzy, wiem! W parku śledzia” Łodzianie

już wiedzą, że chodzi o Mojżesza usytuowanego na miejscu synagogi przy ulicy Wolborskiej. Podobną sytuacje miałem przedwczoraj, gdy dowiedziałem się, że na cmentarzu Kingston znajduje się zbiorowa mogiła powstańców 1831 roku, którzy po trzech latach niewoli, w lutym 1834 roku przybyli z Gdańska do Portsmouth. Większość z 212 żołnierzy, pokonanych przez chorobę spoczęła na tym cmentarzu o 1000 mil od domu. I w tym przypadku, przejeżdżając przez cmentarz, podobnie jak w Łodzi, miałem pomnik zwrócony „plecami” do mnie i w tym przypadku nie zastanawiałem się, co jest po drugiej stronie murku z piaskowej cegły.

Na tutejszym cmentarzu pochowani są również żołnierze, którzy zginęli w nalotach na miasto w czasie II Wojny Światowej. Przypomnę w tym miejscu, że większość miasta legła w gruzach.

Tak więc po pokręceniu się po największym cmentarzu na wyspie, postanowiłem odwiedzić księżną, Katarzynę, na sąsiedniej wyspie. przy idealnej wręcz pogodzie, musiałem w drodze na Hayling Island zatrzymać się przy zabytkowym młynie (napędzanym wodą i wiatrem)

Z reguły w miejscu, gdzie stoję jest około pół metra wody, dziś korzystając z odpływu mogę „suchą” nogą dojść do miejsca, z którego widać go w całej okazałości. Co ciekawe, młyn jest zamieszkały ale, goście nie zawsze mogą dotrzeć do mieszkańców a dojazd autem jest możliwy tylko w określonych porach.

Na północnym wschodzie wyspy, tuż obok wielowiekowego kościoła, na wiejskim cmentarzyku odwiedziłem grób córki przedostatniego cara. Katarzyna umarła tu, na wyspie, w domu opieki w 1953 roku.

Sądząc po prawosławnych krzyżach, nie była jedyną przedstawicielką rosyjskiej imigracji zamieszkującą wyspę. Przy samym kościele znajduje się pomnik obrońców tej wyspy, o której pisałem wcześniej. Dla przypomnienia: mniejsza, lecz łudząco podobna do Portsea, przy całkowitym zaciemnieniu była omyłkowo bombardowana przez Niemców. W tym przypadku było to działanie pożądane – rolniczy charakter wyspy powodował niewielkie szkody a na sąsiedniej, niemal całkowicie zabudowanej wyspie znajdowała się stocznia marynarki wojennej i prawie dwieście tysięcy mieszkańców.

Zapuściłem się dziś w nieznane mi wcześniej zakątki wyspy, na ulicę nomen omen Piotra (świętego), gdzie za ostatnimi zabudowaniami rozpościera się widok na pola i daleko, gdzieś w prostej linii ok. 20 kilometrów, wzniesienia Parku Narodowego South Downs.

Dziś na trasie znalazłem jeszcze jedną ciekawostkę. Na skraju pola, przy skrzyżowaniu z drogą wijącą się po zachodniej stronie wyspy, stoi nieco zrujnowany, zarośnięty roślinnością, ceglany bunkier. jego usytuowane: po północnej stronie wejście i szczelina dla karabinu maszynowego po południowej, sugerowała by, że został naprędce zbudowany w celu obrony wyspy przed ewentualnym desantem z morza. To tylko moja sugestia, w chwili obecnej ciężko o jakieś bliższe informacje w miejscowych urzędach.

Po raz ostatni zatrzymałem się na chwilę przy potoku, już na stałym lądzie. Potok ten kiedyś płynął wzdłuż toru kolejowego łączącego wyspę z Havant. i dziś, miast jechać drogą rowerową, pojechałem przez parkingi wyludnionej, industrialnej strefy do drogi wzdłuż A27, prosto do Portsmouth

Mapke z dzisiejszej wycieczki zamieściłem jak zwykle na fb rowerologii. a propos, jak Wam się podoba nowa wersja facebooka? Cholera, nie moge się przyzwyczaić.

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...

Umiłowani w rowerach, może na siodełku nie siedziałem krócej niż nie pisałem na stronie ale przerwa była wielka. Za wielka. I w sumie do końca nie wiem czym spowodowana. Zawsze można było znaleźć wymówkę by nie jechać. Życie. I może ...