29.08.2012

Rowerowa Łódź

Wtorkowy wieczór spędziłem przed Teatrem Nowym. Mała Literacka przygotowała spotkanie dla rowerzystów (i nie tylko) pod tytułem „Gdy nie jeżdżę, to czytam”. Początkowo myślałem, że „rowerowa literatura” dotyczy książek podróżniczych, dzienników z podróży, czyli pozycji takich jakimi ja się zajmuje, jakie piszę czy piszą moi znajomi (Krzysiek Skok, Robb Maciąg) czy też pisali (pamiętniki Kazimierza Nowaka).   Jednak tym razem chodziło o literaturę, w której rower jest bohaterem lub jedną ze znaczących „postaci” (tak, tak postaci bowiem moje rowery są członkami rodziny, mają imiona a podróżując na nich często z nimi rozmawiam). Omówiono mn. takie tytuły jak „Trzeci policjant” Flanna O’Briena, czy też „Szkice piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego. Przyznaję się szczerze i bez pałowania pompką po grzbiecie. Z tych tytułów czytałem jedynie „Dancing w kwaterze Hitlera” Andrzeja Brychta. Tak, tak. Coś czuję, że moja najbliższa wycieczka będzie przebiegała „Szlakiem księgarni i antykwariatów łódzkich, bowiem jak wielu, wielu ludzi najczęściej sięgam po podłużne urządzenie z wieloma guzikami i celuję je w „srebrny”, czyli obecnie czarny ekran.

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...