06.11.2012

Słoneczna latarka

Od dawna planowałem zakup solarnej ładowarki. Zależało mi na takim modelu, który podładuje mi telefon gdzieś na trasie. Mam latarkę na korbkę, która ma końcówkę do ładowania Nokii, ale obecnie dużo modeli telefonów można ładować przez mikro USB. Na wiosnę kupiłem na pewnym zakupowym portalu coś, co przypominało solarną ładowarkę. Pierwsza przybyła już uszkodzona, druga – po wymianie ładowała tylko siebie. Później świeciła w nocy niebieskawym światłem. Telefon nawet „nie ruszył”. Wreszcie na kilka dni przed wyjazdem do Maroka, w sklepie dla majsterkowiczów znalazłem większy model, który według zapewnień producenta miał naładować telefony, smartfony, mp3 i inną drobną elektronikę. Dokupiłem do niego wielofunkcyjną końcówkę (może komuś użyczę) i poleciałem na wyprawę.

Pierwsze ładowanie solara robiłem z uchwytu zamocowanego na kierownicy. Ustawiłem dokładnie w kierunku słońca i jechałem pięknym kanionem. Ponownie postanowiłem naładować ją już na pustyni a ponieważ akurat bateria w telefonie chciała już „jeść” postanowiłem w końcu wykorzystać „darmową” energię. W pełnym, saharyjskim słońcu telefon wskazywał ładowanie. Sukces! Pod wieczór okazało się, że to ładowarka „nakarmiła” się moim telefonem a nie odwrotnie. Telefon padł martwy, pozbawiony energii. Latarka umieszczona w solarze świeciła za to dość mocnym światłem śmiejąc się ze mnie. Próbowałem jeszcze dwukrotnie naładować i Nokię i Samsunga i w obydwu przypadkach podłączenie do ładującego je urządzenia powodowało rozładowanie telefonów. W końcu schowałem pseudo – ładowarkę głęboko na dno sakwy. Tak więc zamieszczony na zdjęciu solarek, za którego zapłaciłem 75 złotych okazał się kolejną, dość drogą latarką. Zdecydowanie nie polecam! Chyba, że Wasze egzemplarze działają lepiej. Jeżeli tak jest – piszcie!

 

25.05.2019

Curry dla Kalinki

Kalinka nie przepada za ostrym tak jak ja, więc co? Coś na pograniczu? Curry nie jest tak ostre, by Kalince nie smakowało. Gotujmy więc! Posiekałem cebulkę, czosnek (trzy cebule i trzy duże ząbki) na oleju, dorzuciłem trzy pokrojone w kostkę ...

Nie wiem, czy pisałem Wam, umiłowani w Rowerach, że codziennie robimy, z Kalinką (Moją Kochaną) "z buta" od sześciu do piętnastu kilometrów. To taki nasz malutki wkład w ekologię. Wiemy, że świata tym nie zbawimy, ale nawet ten malutki wkład ...