14.10.2013

Z Zieloną Łodzią w parkach na Widzewie

Wczorajsze (niedziela, 13 października), mgliste, niedzielne przedpołudnie spędziliśmy na kolejnej, trzeciej już wycieczce rowerowej. Po Parkach doliny rzeki Łódki, Julianowie i Lesie Łagiewnickim dziś wybór padł na Widzew. Wystartowaliśmy parę minut po dziesiątej z Parku Staszica (na zdjęciu), by dalej ulicami: Uniwersytecką, Pomorską i Matejki dojechać do wzorowanego na Wersalu parku noszącego imię twórcy mn. „Bitwy pod Grunwaldem”. Stąd wystarczyło „przeskoczyć” Narutowicza i po chwili wjeżdżaliśmy do zbudowanego na pozostałościach Puszczy Łódzkiej parku 3 Maja.

Jadąc wzdłuż wąwozu, w którym do niedawna leżały tory kolejowe do stacji Łódź Fabryczna na chwilę zatrzymaliśmy się przy budowie tunelu nowej linii kolejowej a następnie już w parku Baden – Powella, twórcy światowego skautingu wspięliśmy się na koronę tutejszego amfiteatru. Niestety, jak wszędzie w naszym mieście i to miejsce nie oparło się działaniom wandali zaopatrzonych w puszki ze spray’em. Przy dawnej stacji „Niciarniana” wyjechaliśmy na ulicę o tej samej nazwie i przecinając aleję Piłsudskiego wjechaliśmy do następnego na trasie, wybudowanego na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, Parku Widzewskiego. Tu, pod wierzbami okalającymi sadzawkę zastał nas niewielki deszczyk. To mgła towarzysząca nam od startu w końcu ustąpiła, a my drogą rowerową wzdłuż ulicy Rokicińskiej jechaliśmy do utworzonej w 2001 roku, Widzewskiej Górki. Na szczyt, w okolice przerzuconego przez „przełęcz” mostku dotarliśmy w promieniach południowego słońca.

Do ostatniego na trasie parku, na Stoki drogę wybieraliśmy demokratycznie. Mogliśmy wrócić do Niciarnianej lub jadąc dalej na wschód, na wysokości Olechowa przeciąć tory kolejowe ulicą Transmisyjną. Wybór padł na dłuższą trasę i po chwili jechaliśmy w stronę wschodnich osiedli miasta. Po przekroczeniu torów wybraliśmy mało uczęszczaną przez auta (dziury) lecz bardzo popularną wśród rowerowej braci drogę wzdłuż torów. Jadąc tym razem na zachód minęliśmy dużą grupę turystów kolarzy. Wypatrzyłem na jej czele Olka Rzadkiewicza (pozdrawiam). Jak już wspomniałem ulica ta jest mało popularna dla aut, lecz nie dla wszystkich. Miłośnicy wywożenia śmieci do lasków i zagajników uwielbiają to miejsce. Ciężko było znaleźć miejsce do pamiątkowego zdjęcia by na pierwszym planie nie wyłaniał się samochodowy zderzak, czy wiekowa kanapa pracowicie wyciągnięta z mieszkania i pozostawiona na poboczu. I nikt mi nie wmówi, że właśnie „wyskoczyła” mu z przyczepy na wybojach.

Przed podjazdem na jedno z najwyżej położonych w Łodzi osiedli zatrzymaliśmy się na chwilkę przy ulicy Giewont. Tu przed wiekami „rodziły” się łódzkie rzeki: Łódka, Jasień,  czy też Ner. Tu też zaczyna się jeden z niewielu zachowanych w mieście bruków. Między dwoma przedwojennymi osiedlami Stoków, już po wojnie utworzono park. Obecnie nosi imię gen. Zaruskiego. Tu też, w jego najwyższym punkcie zakończyliśmy naszą niedzielna wycieczkę. Pod kołami rowerów szeleścił wielokolorowy, jesienny dywan liści.

015

Zapraszamy na kolejną wycieczkę szlakami łódzkich parków. Tym razem, już w listopadzie pojeździmy po parkach dzielnicy Górna Szczegóły na stronach Zielonej Łodzi już, a rowerologii wkrótce.

13.09.2021

Meandry rzeki Meon

Do rzeki Meon, którą ja osobiście objechałem wielokrotnie,  zabraliśmy się od środkowego odcinka. Tym razem w  odstępie siedmiodniowym, "zaliczyliśmy" odcinek dolny i wreszcie w sobotę (11.9) górny. O środkowym pisałem już natomiast o pozostałych dwóch jeszcze nie. Już śpieszę nadrobić ...

Pogoda sprzyja odważnym, no bo jak inaczej nazwać fakt, że po starcie przez pierwsze pół godziny lało, by już na wyjeździe z Havant pojawiło się słońce. Ale od początku, wycieczka, przynajmniej dla mnie zaczęła się dzień wcześniej, w sobotę. Ja ...

Czwartek, 8:35 am. Ruszamy. Początkowe we dwóch. Kierunek? The Hard. Tam umówiliśmy się z Kacprem. Kacper przypływa do Old Portsmouth promem z Gosport. We trzech ruszamy ulicami miasta w stronę zatoki Solent. Szczerze mówiąc liczyłem, że w porcie, z którego ...