31.03.2014

Tak się robi chleb!

Tak jak już wcześniej pisałem, cykl wycieczek do producentów żywności: ekologicznej, zdrowej i regionalnej, możecie wierzyć lub nie, przyśnił mi się gdzieś w połowie lutego. Na pierwszy ogień pojechaliśmy do pasieki by znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd się bierze miód? Było to 1 marca. Na targach turystycznych (które obecnie bardziej przypominają targi zdrowej żywności) nawiązałem wiele kontaktów z producentami żywności, między innymi z prezesem Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Szadku. Wstępnie uzgodniliśmy, że robimy wycieczkę do piekarni, którą zawiaduje. Pozostała kwestia noclegu, gdyż jak wiadomo chleb produkuje się do godzin porannych. I tu też pomógł mi targowy kontakt.

Panie, z pewnego koła gospodyń, ubrane w ludowe stroje chciały mnie poczęstować kromką chleba ze smalcem. Jak wiecie mięs, ryb i drobiu nie jadam już od dawna więc odmówiłem. Panie pokazały mi stoisko tuż obok. „Panie, to tam sąsiedzi mają smalec ale z fasoli”. I tak poznałem właścicieli gospodarstwa agroturystycznego „U Marka”, Renatę i Marka Chronowskich http://www.umarka.pl/   , którzy prowadzą swoje wegetariańskie gospodarstwo w Wielkiej Wsi, czyli dosłownie nie dalej niż dwa kilometry od szadkowskiej piekarni!

DSC00803

Ruszyliśmy w  piątkowe popołudnie, 28 marca z pod bramy łódzkiego Ogrodu Botanicznego w kierunku Szadku. Jadąc spokojnymi, mało ruchliwymi ulicami miasta (osiedle i Park na Smulsku, Nowy Józefów) wydostaliśmy się z niego w okolicach oczyszczalni ścieków. Dalej przez Górkę Pabianicką, Janowice, Chorzeszów i Wrzeszczewice początkowo w promieniach zachodzącego słońca, później wczesną nocą dotarliśmy do miasteczka. Renata i Marek czekali na nas z kociołkiem smakowitego bogracza, miskami fasolowego smalczyku, humusem i sałatką. I niech podniesie rękę ten, kto nie brał dokładki! A po kolacji? Po kolacji były długie rozmowy „kręcące się” wokół wiadomego tematu – rowerów!

DSC00804

Rano, po równie fantastycznym śniadaniu ruszyliśmy do piekarni, w której czekał na nas już  Pan Prezes, Marek Kowalski, który opowiedział nam o historii zakładu, jego współczesności, wyrobach i osiągnięciach oraz zaprosił nas na poczęstunek. I powiem wam, że zarówno pieczywo jak i ciasta wytwarzane przez ten zakład tradycyjnymi, starymi, sprawdzonymi metodami są po prostu rewelacyjne! Ich smak na pewno podnoszą  tradycyjne piece piekarskie opalane drewnem i z konieczności węglem. Ja przy okazji dowiedziałem się, dlaczego mój chleb żytni nie jest aż tak wyrośnięty jak te z szadkowskiej piekarni.

DSC00806

Po zwiedzeniu zakładu Pan Marek pokazał naszej grupie na czym polega fenomen tutejszych wyrobów masarskich lecz Ania i ja zostaliśmy „przypilnować” rowerów, bowiem z całego naszego grona tylko my dwoje odżywiamy się na co dzień nieco inaczej.

W czasie gdy grupa zwiedzała  masarnię do naszego grona dołączyła Pani Anita Sowińska, nauczycielka, która dzięki staraniom Marka oprowadziła nas ( a właściwie: objechała z nami) najciekawsze miejsca w Szadku: kościół św. Jakuba Apostoła z późnogotycką dzwonnicą obronną i cmentarz z kościołem św Idziego. Jego patron wskazuje na wysoce prawdopodobne zlokalizowanie pierwotnego kościoła z przełomu XI i XII wieku. Tu też ulokowana była pierwsza osada. Obok katolickiego cmentarza, tuż za jego płotem znajduje się też niesamowicie zdewastowany cmentarz ewangelicki a na nim zaniedbana kwatera żołnierzy niemieckich z okresu I wojny światowej. A szkoda, bo początkowo zwykłe sekatory i piły do drewna oraz kosa mogłyby wiele dobrego uczynić. O wiele więcej niż drastyczne cięcie drzew dookoła kościoła i plebanii.

DSC00845

Po krótkim pobycie na rynku ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem dla urozmaicenia wybrałem drogę przez Zygry (trzeci co do wysokości maszt w Polsce), Małyń, Puczniew i Lutomiersk. Tu by nie wbijać się w drogę do Konstantynowa pojechaliśmy przez Prusinowice do Górki Pabianickiej, z której „po naszych śladach” wróciliśmy pod Ogród Botaniczny.

Może uprzedzę pytanie: do kogo pojedziemy następnym razem? Myślę, że mieliśmy naturalna słodycz i pieczywo, więc teraz wypadałoby czymś to popić. Co wy na to?DSC00863

Reprinty przedwojennych fotografii Szadku, sprzedawane w formie cegiełek na potrzeby miejscowego domu kultury.

To, że dziś pojadę ponownie na wyspę Hayling wcale nie było do końca takie pewne. Zadecydował o tym, jak to często w życiu bywa, ciąg przypadkowych zdarzeń: zapomniałem nazwy wyspy podczas kręcenia filmiku, dwa razy widziałem ją kiedy skręcałem z ...

Tangmere wielu Polakom kojarzy się przede wszystkim z pokaźnymi szklarniami, w których pracowali, pracują lub będą pracować. Lecz w Tangmere była w latach 1918 - 70 baza lotnictwa wojskowego. Zadecydował o tym, jak często bywa przypadek. W listopadzie 1916 roku, ...

Już od kilkunastu dni, żółte tablice informowały kierowców, że w niedzielę 10 września od poranka do południa zamknięte dla ruchu będą niektóre ulice i nadmorska promenada w Portsmouth. Powód? Triathlon, który właśnie dziś przy jednocyfrowej temperaturze rozgrywany był w morzu, ...