29.09.2015

Kruklanki po raz trzeci…

Po raz pierwszy przybyłem na rajd do Kruklanek dwa lata temu. Od tamtego czasu wpisałem go do stałego kalendarza moich imprez. Tegoroczna, dziewiąta już edycja Rajdu rowerowego „Szlakiem Mazurskich Legend” miała charakter międzynarodowy, przyjechały grupy z Obwodu Kaliningradzkiego i z Brześcia Białoruskiego. Była też dziewczyna z Moskwy i mimo ciągłych tarć tych „na górze” usiłujących nieustannie nawoływać do odwiecznej nienawiści między narodami, my bawiliśmy się doskonale. Przypomniały mi się słowa profesora Morozowa z muzeum w Rossoszy: „Piotr, dlaczego my się tak nie lubimy? Nie nie masz racji to ci co nami rządzą się nie lubią. Dlaczego mam cię nie lubić skoro ledwo się znamy i tu przyjechałem poznać mn. waszą historię?” Sporo nas było w tym roku, czasami na trasie peleton liczył grubo ponad sto osób.

DSC03595Tegoroczne trasy po malowniczych terenach na wschód od Giżycka i Węgorzewa opracował i poprowadził (piątek, sobota) niezastąpiony Witosław (na zdjęciu pierwszy z lewej). To dzięki niemu mnie, typowemu zwierzęciu asfaltowemu nie nudziły się ani szutry, ani wiekowe bruki, anie leśne wyrypy, na których mój przełajowy rowerek radzi sobie na równi z trekingami i „góralami”. Widoki rekompensowały trudy przedzierania się przez piachy, a Puszcza Borecka przez którą można się przedzierać w nieskończoność przypomina, że jesteśmy tylko małymi pyłkami.

DSC03616Po sobotnich wieczornych prezentacjach i części artystycznej, Sławek – kierownik rajdu poprowadził niedzielną trasę. Sam przejazd był równie atrakcyjny jak piątkowy i sobotni. Dodatkowo na kilka kilometrów przed metą czekała na nas niespodzianka: placki ziemniaczane smażone przez Basię i pomagające jej panie. Pomoc bardzo się przydała, pochłonęliśmy bowiem pół wagonu ziemniaków i cysternę herbaty i kawy! Takie to było smaczne.

DSC03636Sławku! Dziękuję Ci za zorganizowanie po raz kolejny super imprezy. Podziękowania przesyłam za Twoim pośrednictwem dla pozostałych osób, które pomagały w organizacji. Do zobaczenia za rok!

DSC03638

25.05.2019

Curry dla Kalinki

Kalinka nie przepada za ostrym tak jak ja, więc co? Coś na pograniczu? Curry nie jest tak ostre, by Kalince nie smakowało. Gotujmy więc! Posiekałem cebulkę, czosnek (trzy cebule i trzy duże ząbki) na oleju, dorzuciłem trzy pokrojone w kostkę ...

Nie wiem, czy pisałem Wam, umiłowani w Rowerach, że codziennie robimy, z Kalinką (Moją Kochaną) "z buta" od sześciu do piętnastu kilometrów. To taki nasz malutki wkład w ekologię. Wiemy, że świata tym nie zbawimy, ale nawet ten malutki wkład ...