27.02.2017

Zew północy

Długo nie mógł dojść po lekkim, lecz jak się okazało trzymającym dość długo przeziębieniu. Do tego ten prawie codziennie padający śnieg. Nie, nie miał ochoty na rowerowe przejażdżki. Nie cały on. Dotknął go ten dziwny stan, gdy serce chce co innego niż głowa. Jeszcze co innego chciały nogi. One pozostały bez zmian. Wciąż „podawały”. Miał ostatnio za sprawą zdjęć coraz częstszy kontakt z północą. Coraz dalszą, aż wreszcie wczoraj dotarł do punktu, w którym ziemia się kończy. Dziwnym zbiegiem okoliczności wreszcie wczoraj po długim boju serce w końcu dogadało się z głową i ku uciesze nóg ruszył. Nic spektakularnego, ot po prostu runda na drugi koniec miasta i z powrotem.

Jednak tej przejażdżce towarzyszyło co innego. W powietrzu dało się poczuć wiosnę. Wiatr delikatnie pieścił nozdrza budząc w nim pragnienie ucieczki w dal, w miejsca, które odwiedził już wcześniej, które czekały na odkrycie gdzieś dalej, tam gdzie jeszcze nie dojechał. Po powrocie zaczął kreślić plany samotnej podróży. I to są chyba te plany, o które pytała go córka. Bowiem faktycznie, nie mieć planów to jak nie żyć…

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...