27.02.2017

Zew północy

Długo nie mógł dojść po lekkim, lecz jak się okazało trzymającym dość długo przeziębieniu. Do tego ten prawie codziennie padający śnieg. Nie, nie miał ochoty na rowerowe przejażdżki. Nie cały on. Dotknął go ten dziwny stan, gdy serce chce co innego niż głowa. Jeszcze co innego chciały nogi. One pozostały bez zmian. Wciąż „podawały”. Miał ostatnio za sprawą zdjęć coraz częstszy kontakt z północą. Coraz dalszą, aż wreszcie wczoraj dotarł do punktu, w którym ziemia się kończy. Dziwnym zbiegiem okoliczności wreszcie wczoraj po długim boju serce w końcu dogadało się z głową i ku uciesze nóg ruszył. Nic spektakularnego, ot po prostu runda na drugi koniec miasta i z powrotem.

Jednak tej przejażdżce towarzyszyło co innego. W powietrzu dało się poczuć wiosnę. Wiatr delikatnie pieścił nozdrza budząc w nim pragnienie ucieczki w dal, w miejsca, które odwiedził już wcześniej, które czekały na odkrycie gdzieś dalej, tam gdzie jeszcze nie dojechał. Po powrocie zaczął kreślić plany samotnej podróży. I to są chyba te plany, o które pytała go córka. Bowiem faktycznie, nie mieć planów to jak nie żyć…

25.05.2019

Curry dla Kalinki

Kalinka nie przepada za ostrym tak jak ja, więc co? Coś na pograniczu? Curry nie jest tak ostre, by Kalince nie smakowało. Gotujmy więc! Posiekałem cebulkę, czosnek (trzy cebule i trzy duże ząbki) na oleju, dorzuciłem trzy pokrojone w kostkę ...

Nie wiem, czy pisałem Wam, umiłowani w Rowerach, że codziennie robimy, z Kalinką (Moją Kochaną) "z buta" od sześciu do piętnastu kilometrów. To taki nasz malutki wkład w ekologię. Wiemy, że świata tym nie zbawimy, ale nawet ten malutki wkład ...