29.03.2017

Mój osobisty raport o szlaku rowerowym PKWŁ (teren miasta)

Po raz pierwszy o szlaku rowerowym Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich (PKWŁ) pisałem ponad dziesięć lat temu. Park przewijał się dość często w moich relacjach. Później nastąpiła przerwa. Nasza miłość wystygła, a powodem takiego stanu rzeczy była budowa autostrady, która podzieliła park na dwie części. Teraz, gdy auta śmigają autostradą znacząco odciążając ruch w mieście, nad (i pod) autostradą mam wiadukty i mosty, którymi jeżdżę rowerem do wschodniej części parku, odnoszę wrażenie, że przydała by się modyfikacja parkowego szlaku. Dlaczego? A dlatego, że kilka, kilkanaście lat temu nie jeździło na rowerach tyle osób,

ich umiejętności nie zawsze pozwalają na pokonywanie poprowadzonych gruntowymi drogami wzniesień, pokrytych koleinami polnych dróg czy taplania się w błocie po opadach.

Ulica Nad Niemnem (szlak PKWŁ – rowerowy)

Parę ładnych lat temu byłem na szkoleniu. Mądry człowiek z Krakowa (nie pamiętam nazwiska) pokazywał przykłady szlaków oraz dróg rowerowych w Polsce i za granicami i poruszył bardzo mądrą kwestię, którą powinno się powtarzać jak mantrę: Szlak, ma być szkieletem, ma przypominać kręgosłup ryby, prowadzić dobrymi drogami i wskazywać dla chętnych, odnogi (jak rybie ości) do miejsc, które ewentualnie można zobaczyć. Bo nie każdy będzie zainteresowany jazdą „wyrypem” do stanowiska obserwacyjnego z okresu II wojny.

Obserwatorzy mieli stąd wysyłać meldunek na łódzkie lotnisko o zbliżających się samolotach czerwonej armii

I nie każdego będą rajcowały pozostałości dawnej radzieckiej jednostki wojskowej (tajne przez poufne), mającej obecnie całkiem inne zastosowanie.

Wzgórze „Radary”. Dawniej teren radzieckiej jednostki wojskowej.

Pokazałem tu dwa przykłady ze wschodu miasta, pokażę jeszcze jeden z północy, a mianowicie wzniesienie w Dobrej. Ktoś, kogo interesuje technika radiolokacyjną może być całkowicie obojętnym na krajobraz rozciągający się tuż za Łodzią

Widok na dolinę, wieś Dobra, magazyny pod Strykowem.

W pobliże wszystkich trzech miejsc można dojechać w miarę płaskimi, często asfaltowymi drogami, od których można „odbić” w lewo bądź w prawo i po dwustu, trzystu metrach osiągnąć cel.

Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego, że gdy pierwszy raz jechałem szlakiem miałem „z przodu” trójkę, a teraz mam piątkę, dopóki noga podaje ja przejadę. Chodzi o innych, o mieszkańców Łodzi i okolic (wiem, że w innych miastach macie podobne szlaki), jeżdżących niekoniecznie na MTB lecz na „mieszczuchach”, chodzi o dzieci, z którymi rodzice mogliby wyjechać za miasto odciągając je jednocześnie od bajek i gier komputerowych.

Kiedyś za przykład takiego szlaku podawałem drogę rowerową wybudowaną na dawnym torowisku (minimalne wzniesienia i spadki – wiadomo, pociągi) prowadzącą z Bergamo do San Pellegrino, gdzie całe rodziny jechały z dziećmi by zatrzymywać się u podnóża Alp (np. na lodach). Obecnie za przykład takiego szlaku w Polsce uważam drogę po „zwiniętym torze” z Torunia do Unisławia, z której są właśnie takie odgałęzienia, przykładowo do Zamku Bierzgłowskiego.

Prowadziłem kiedyś grupę Zielonej Łodzi szlakiem na ulicy Nad Niemnem. Właśnie była odwilż. Kilku statystycznych Kowalskich na pewno się na mnie obraziło i teraz gdy planuję wycieczkę dla ogółu, staram się jechać tak, by droga dla każdego była niestraszna. Bo i ludzie są wtedy zadowoleni i przy okazji ja. Ciekawe, co sądzą o tym Parkowcy?

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...