08.10.2017

Sinah Common – ponownie na wyspie Hayling

To, że dziś pojadę ponownie na wyspę Hayling wcale nie było do końca takie pewne. Zadecydował o tym, jak to często w życiu bywa, ciąg przypadkowych zdarzeń: zapomniałem nazwy wyspy podczas kręcenia filmiku, dwa razy widziałem ją kiedy skręcałem z głównej drogi nad zatokę, aż w końcu jadąc drogą rowerową w Havant, zamiast w lewo, do miasteczka, skręciłem w prawo by przez parking dotrzeć do drogi na znajomy mi most łączący wyspę ze stałym lądem. Droga stanowiąca kręgosłup wyspy jak już pisałem jest dość ruchliwa, co jak wiecie mi absolutnie nie przeszkadza, ale skoro można inaczej? Czemu nie. Wybrałem tą spokojną, wschodnią, wijącą się przez wsie, wąziutką drogę i przez kilka kilometrów (do mil nie mogę się przyzwyczaić) napawałem się widokiem sielskiej, angielskiej prowincji.

Po pewnym czasie trzeba jednak wrócić do głównej drogi. Pozostało mi tylko współczuć kierowcom, którzy bardzo rzadko wyprzedzają rowerzystów na żyletkę i najczęściej gdy towarzyszą nam liczne zakręty, gdy nie widzą czy nic z przeciwka nie nadjeżdża – nie wyprzedzają.

Na jednym z niewielu tu rond jadę tym razem prosto, nieznaną mi wcześniej ulicą. Jak zwykle bywa w przypadku nadmorskich miejscowości: wszystkie drogi prowadzą do… na plażę, no prawie. Do kamienistej plaży został mi pasek zieleni. Hayling odwiedziłem dziś po raz czwarty i dziś postanowiłem skręcić do widocznych z drogi, wojskowych budowli. I tak oto dostałem się na teren dawnej baterii obrony przeciwlotniczej Sinah Common w południowo – zachodniej części wyspy.

Dopiero dziś uświadomiłem sobie, że wyspy Hayling i Portsea są niemal identyczne! Przy wojennym zaciemnieniu Hayling miało za zadanie zmylić niemieckie bombowce, których zadaniem było atakowanie doków w Portsmouth. Baterie przeciwlotnicze, którymi Anglicy obsiali wybrzeże miały neutralizować, przynajmniej część samolotów wroga.

Niestety, podczas bombardowania w kwietniu 1941 roku, jedna z dwustu bomb trafiła bezpośrednio jedno ze stanowisk niszcząc działo i zabijając całą załogę.

Zrobiłem wiele zdjęć tego obiektu, lecz zamiast nich proponuję Wam, umiłowani w Rowerach obejrzeć film, który znalazłem w internecie. Film zrobiony z drona ukazuje teren całej baterii: https://www.youtube.com/watch?v=H_Gq9rtlZto

Na filmie widać ławeczkę ze stolikiem tuż przy jednej z działobitni. Siedziała na niej para staruszków. Wyrazili szczere zainteresowanie, że ktoś w kolarskim stroju, z napisem, na którym można połamać sobie język interesuje się „ich” historią. Na szczęście mówili po angielsku bez specyficznego dialektu, którego u siebie, w Southsea, za cholerę nie potrafię zrozumieć i zawsze proszę, by mówili wolniej co zazwyczaj dociera do nich na następne dwa, trzy zdania. Opowiedzieli mi o całym szlaku na wyspie, ja jednak na dziś pozostanę przy baterii Sinah Common, bowiem niedaleko od niej mam drogę rowerową prowadzącą zachodnim brzegiem.

Czy coś Wam ten szlak przypomina? Jeżeli nie, spieszę donieść, że to „zwinięty tor kolejowy”, o którym pisałem już kiedyś. Po drugiej stronie zatoki Langstone leży bliźniacza wyspa Portsea, a na niej Portsmouth z nadmorską dzielnicą Southsea. Tam mieszkam.

27.04.2020

Cudze chwalicie…

... i tak dalej, i tak dalej. Na początek informacja dla członków PTTK, z początkiem kwietnia zrezygnowałem z prowadzenia fili nr 1 CRW i w związku z tym wszelkie sprawy związane z weryfikacją wysokich stopni odznak kolarskich, kierujcie do Mirka ...

Koło wróciło na należne mu miejsce po dwóch dniach. Bo jak powszechnie wiadomo, jedno koło to stanowczo za mało do radosnego przemieszczania się za pomocą przyrządu opartego najczęściej na trójkątnej konstrukcji, z bardziej lub mniej skomplikowanego metalu, niemetalu, bambusa, karbonu ...

Pan Rower był chory i zawisł na ścianie, pytam Go czule - co Ci jest kochanie. - Oj, szprycha mi pękła na angielskiej ziemi. Wiem nie masz pieniędzy, chyba wyjedziemy? - Mój drogi Rowerku, może nam pomogą, pracować nie mam ...