13.02.2018

Rozkręcanie osiemnastki

Rozkręcanie osiemnastki przebiega u mnie bardzo opornie. Przeziębienie z pierwszych dni roku wyeliminowało mnie na pierwsze dwa tygodnie z jazdy. Do tego wyjazd i powrót z pracy praktycznie po ciemku. No i jeszcze trzy wolne od pracy dni zniewolił deszcz… . Dopiero końcówka stycznia i początek lutego pozwoliły na trącenie osiemnastki korbą. Niewielkie, ale zawsze. Gdy tylko wsiadłem na rowerek, od razu poczułem wolność. Co prawda nie poczułem „wiatru we włosach”, no chyba, że się nie goliłem, ale noga dziwnie lekko podawała, początkowo po płaskim, dookoła trzepaka, tzn. wyspy, na której mieszkam, później nieco dalej.

Nieco dalej, nie znaczy daleko. Ot dwa razy przejechałem się do pracy i z powrotem, czyli do sąsiedniego hrabstwa. Dopiero ostatnia niedziela pozwoliła mi odkryć coś nowego.

Pojechałem po raz pierwszy nieznaną wcześniej drogą, z której widać następne pasmo wzniesień a dla swojego (i kolarzy, bowiem w pewnym momencie zaczął mnie wyprzedzać rozpędzony peleton jakiegoś lokalnego wyścigu) bezpieczeństwa, skręciłem w troszeczkę innym kierunku niż wskazywały strzałki przeznaczone dla zawodników. Znak informował o ograniczeniu szerokości drogi do… no nie wiem, ciągle mi się stopy z metrami mylą, więc może do szerokości jeden i trzy-czwarte samochodu? Ograniczeniem był żywopłot rosnący po obu stronach dróżki, na której co jakiś czas były mijanki, a ten może trzy kilometry liczący odcinek miał dość zacne przewyższenie.

Gdybym miał bezpośrednio z Anglii pojechać w odwiedziny do moich ukochanych, północnych Włoch, w Alpy – już wiem gdzie przed wyjazdem potrenować. Po wdrapaniu się z powrotem na garb wzniesienia, dotarłem do znanej mi już doskonale drogi i gdy tylko ją przeciąłem, zdążyłem zrobić kilka zdjęć peletonu, w którym miałem okazję przez chwilę jechać.

Zjeżdżając niezwykle stromą drogą, przeciąłem autostradę i tuż za zakrętem wjechałem w pierwsze zabudowania. Nad dachami ujrzałem moją wyspę, Portsea, na której położone jest Portsmouth i jego nadmorska część, Southsea. To tam mieszkam. Tak więc w końcu rozpocząłem rozkręcanie osiemnastki.

 

22.04.2018

Poduszkowce

Obecnie remontują lądowisko w Southsea i poduszkowce (chyba) nie latają między Portsmouth a Isle of Wight. Przynajmniej ich nie słyszę. Czasami przy wietrze z zachodu dochodzi do mojego okna (mniej więcej trzy i pół kilometra) pomruk startującego do około dwudziestominutowego ...

Po raz pierwszy nabyłem (w drodze kupna) makaron o nazwie Tripoline. Włoski, dobry do gęstych sosów. Gdy na szlakach mamy wiosnę, warto pochłonąć (za pomocą paszczy) coś zielonego. Postanowiłem połączyć makaron z brokułem (jednym) i serem. Ser w tym wypadku ...

16.04.2018

Weekend w Gosport

Jak ten czas leci. To już jedenaście miesięcy minęło, od kiedy jestem mieszkańcem Southsea, w mieście Portsmouth, w hrabstwie Hampshire, w kraju, który nie wiedzieć czemu odłącza się od unii. Jak do tej pory jeździłem w większości na wschód lecz ...